W czasie epidemii wszelkie odruchy solidarności są konieczne - powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego Andrzej Kubisiak. Zaznaczył, że chodzi tu zarówno o solidaryzm na rynku pracy, jak i na płaszczyźnie klient - przedsiębiorca.

Ekspert wskazał, że w ostatnim tygodniu pojawiły się inicjatywy, których celem jest wspieranie małego lokalnego biznesu.

- Wiele osób prywatnych decyduje się na wykupienie vouchera do teatru, przedłużenia abonamentu w siłowni czy uiszczenie zapłaty, np. za przyszłe usługi, gastronomiczne fryzjerskie czy kosmetyczne - powiedział.

- To bardzo ważne działania, bo zapewniają choćby minimalne przychody przedsiębiorcom czy instytucjom, które obecnie pozbawione są możliwości zarobkowania w ogóle

powiedział.

Zaznaczył jednak, że decydując się na takie wsparcie trzeba mieć świadomość, że kupujemy coś bez gwarancji, "że nie mamy pewności, że ta firma przetrwa".

Zaznaczył również, że tak wspierany przez konsumentów przedsiębiorca też musi mieć świadomość, że pieniądze, które wpłacono na jego konto, będzie musiał odpracować.

- Nie ma darmowych obiadów i usługodawcy muszą zdawać sobie sprawę, że w przyszłości będą musieli zrealizować wcześniej wykupione usługi, co ograniczy ich możliwości w warunkach już większe stabilizacji gospodarczej - powiedział.

Kubisiak zwrócił uwagę, że o ile obecnie solidaryzm z przedsiębiorstwami czy instytucjami, które w wyniku wprowadzonych ograniczeń zostały pozbawione dochodów, jest spory, to w przyszłości może on maleć.

- Choćby dlatego, że topnieć będą prywatne oszczędności, a obroty firmy, które nie zostały dotknięte ograniczeniami, będą niższe, co przełoży się np. na wynagrodzenia czy redukcje - wyjaśnił.

Zaznaczył, że obecnie zdecydowana większość społeczeństwa, "kierowana strachem", zarówno w Polsce, jak i na świecie ograniczyła konsumpcję do zaspokojenia potrzeb podstawowych, jak zaspokojenie głodu i pragnienia, zapewnienia sobie i rodzinie dachu nad głową, bezpieczeństwa.

Zapytany o to, czy i jak obecny kryzys wpływa na stosunki między pracodawcami i pracownikami, Kubisiak powiedział, że wielu przedsiębiorców nie widzi możliwości przetrwania bez cięcia kosztów pracy.

Zaznaczył, że takie działania w znaczący sposób utrudnią wyjście gospodarki z zapaści, w momencie gdy epidemia wygaśnie, to powrót na ścieżkę wzrostu, jaką notowaliśmy jeszcze 2-3 miesiące temu, może trwać stosunkowo długo.

- Dlatego dzisiaj, jak nigdy wcześniej, potrzebny jest solidaryzm społeczny, po to, by jak najwięcej Polaków miało pracę, nie straciło źródła dochodów

powiedział.

Wskazał, że w firmach potrzebne są wewnętrzne porozumienia między zarządzającymi a pracownikami, nawet jeżeli mają one oznaczać zmianę dotychczasowych ustaleń płacowych czy czasu pracy. Zaznaczył, że "zrozumienie sytuacji powinno być obustronne", co - jak wyjaśnił - oznacza, że np. za mniejsze wynagrodzenia czy profity pracują wszyscy, czyli i szeregowi pracownicy i kardy zarządzające czy właściciele.

Ekspert podkreślił, że solidaryzm między pracownikami i pracodawcami jest niezbędnym uzupełnieniem tarczy antykryzysowej, która weszła w życie 1 kwietnia. Przypomniał, że umożliwia ona przedsiębiorcom m.in. czasowe zwolnienie ze składek ZUS, dofinansowane wynagrodzeń pracowników w czasie przestoju, a mikroprzedsiębiorcy mogą ubiegać się o niskooprocentowaną pożyczkę na pokrycie bieżących kosztów działalności np. wynajmu lokalu.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl