Jak zaznacza się na wstępie tego dokumentu, z dotychczasowych danych wynika, że wśród zakażonych koronawirusem wskaźnik śmiertelności u mężczyzn jest od 60 do 80 proc. wyższy niż u kobiet. Jednak to one znajdują się na pierwszej linii walki z pandemią, stanowiąc niemal 70 proc. personelu służby zdrowia, czyli grupy najbardziej narażonej na infekcję. Są ponadto zbyt słabo reprezentowane na kierowniczych i decyzyjnych stanowiskach medycznych.

Na kobietach spoczywa także większość obowiązków w gospodarstwie domowym i w opiece nad dziećmi.

"Można się spodziewać, że ograniczenia w podróżowaniu, domowe kwarantanny, zamykanie szkół i przedszkoli oraz zwiększenie się ryzyk grożących starszym członkom rodziny nałożą na kobiety dodatkowe ciężary, nawet jeśli będą one przebywać stale w domach ze swymi partnerami i - jak można przewidywać - będą podejmować pracę na odległość"

- czytamy w raporcie Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju z siedzibą w Paryżu.

Ostrzega on równocześnie, że taka sytuacja zamknięcia niesie w sobie potencjalną groźbę wyzyskiwania i wykorzystywania kobiet oraz dopuszczania się wobec nich aktów przemocy, co zdarzało się podczas poprzednich podobnych kryzysów oraz na początku obecnej epidemii w Chinach.

"By pomóc rodzicom w wypełnianiu ich obowiązków pracowniczych i opiekuńczych, rządy powinny zapewnić możliwość korzystania z placówek opieki nad dziećmi rodzicom zatrudnionym w usługach o zasadniczym znaczeniu, takich jak służba zdrowia, zaoferować bezpośrednie wsparcie finansowe pracownikom zmuszonym do wzięcia urlopu na opiekę nad dziećmi (lub wesprzeć pracodawców płacących za takie urlopy) oraz tak ustalić wymogi dotyczące telepracy i pracy w reżimie elastycznym, by pracownicy mogli łączyć pracę zarobkową z pracą nieodpłatną"

- głosi dokument OECD.

Dodaje, że w bliskiej perspektywie kryzys może być silniej odczuwany w tych gałęziach gospodarki, w których wskaźnik zatrudnienia kobiet jest wyższy od przeciętnego - jak handel detaliczny, gastronomia czy hotelarstwo.