UE pracuje nieustannie, aby pomóc w repatriacji obywateli UE, którzy utknęli za granicą. Do tej pory przetransportowaliśmy do domu ponad 350 tys. Europejczyków. 250 tys. nadal czeka na powrót. Mamy nadzieję, że wrócą przed Wielkanocą

- powiedział Borrell na konferencji prasowej w Brukseli.

UE nie ma własnych samolotów, ale w ramach wspierania krajów, które się o to zwrócą, ponosi do 75 procent kosztów przelotów ewakuacyjnych. Ci, którzy z nich skorzystają, nie są obciążani za nie finansowo. Samoloty wysyłane po obywateli jednego kraju członkowskiego mogą zabierać też obywateli innych krajów.

Kraje ściągają też swoich obywateli na własną rękę do domu, wysyłając po nich samoloty, jednak w tym wypadku powracający często ponoszą koszty.