"Rosja nie przekazała rządowi jednoznacznej odpowiedzi na założenia logistyczne tej wizyty"

- podkreślił Dworczyk. Cytując tą wypowiedź rosyjskie MSZ w oficjalnym komunikacie wyraziło zaskoczenie takim uzasadnieniem decyzji o przeniesieniu wizyty. Dodało następnie, że jest "zdziwione nowym prowokacyjnym wypadem ze strony władz polskich".

Komunikat MSZ głosi, że 14 lutego br. ministerstwo to otrzymało zapytanie ze strony polskiej i "niezwłocznie" poinformowało w nocie "o gotowości udzielenia pomocy w organizacji wizyty". Ministerstwo dodało, że "zwróciło się do polskich kolegów z prośbą o dostarczenie wszelkiej informacji niezbędnej do przygotowania wydarzenia".

W oświadczeniu napisano, że MSZ Rosji "dopiero 25 marca otrzymało pełnowartościową informację o składzie uczestników i programie wydarzenia". Według ministerstwa "skład i liczebność delegacji i inne dane niejednokrotnie się zmieniały" i wymagało to "nowych uzgodnień".

Resort dyplomacji wyraził przekonanie, że "strona rosyjska przejawiła maksymalną gotowość do współpracy" i że samo ministerstwo, jak i ambasada Rosji w Warszawie "były przez cały ten czas w ścisłym kontakcie ze stroną polską".

Według wyjaśnień ministerstwa 30 marca br. odbyła się wideokonferencja rosyjskiej Federalnej Służby Ochrony oraz polskiej Służby Ochrony Państwa i wówczas omówiono "konkretne kwestie" dotyczące organizacji wizyty.

"Informowaliśmy Polaków o skierowaniu do Smoleńska delegacji rosyjskiej wysokiego szczebla, potwierdzając gotowość do kontaktów dwustronnych"

- zapewniło ministerstwo. Wyraziło ocenę, że strona polska była zadowolona z poziomu współpracy.

"Zamiast wdzięczności mamy teraz do czynienia z wyzywającą niewdzięcznością. Pozostaje ona na sumieniu polskich politykierów, którzy nadal spekulują na świętym temacie swych obywateli, którzy zginęli w katastrofie. Wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski"

- głosi oświadczenie resortu dyplomacji Rosji.

Na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie szef KPRM Michał Dworczyk oznajmił, że wizyta delegacji rządowej w Smoleńsku odbędzie się w późniejszym terminie.

"Z przygotowaniem takich wydarzeń jest związany szereg procedur, w tym dotyczących bezpieczeństwa, które muszą być bezwzględnie przestrzegane. Ten wyjazd był przygotowywany od początku lutego; nie mamy spełnionych wymagań formalnych, tzn. nie mamy gwarancji przekazanych na piśmie, dlatego zapadła decyzja o odwołaniu delegacji do Smoleńska"

- zaznaczył minister.

Dworczyk podkreślił, że obchody 80. rocznicy zbrodni katyńskiej i 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej "będą skromne, ale godne". "Należy oddać hołd zarówno ofiarom katastrofy w Smoleńsku, jak i również zamordowanym (w Katyniu) przez Sowietów" - dodał.

Zgodnie z wcześniejszymi informacjami przekazywanymi m.in. przez wicepremiera Jacka Sasina, do Katynia i Smoleńska na obchody 80. rocznicy zbrodni katyńskiej i 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej mieli lecieć m.in. premier Mateusz Morawiecki, prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz przedstawiciele klubów parlamentarnych - łącznie blisko 50 osób.