Z szacunków resortu wynika, że zjawisko likwidacji etatów przyspieszyło po 12 marca, kiedy w Hiszpanii nasiliła się epidemia. Dwa dni później premier Pedro Sanchez ogłosił konieczność wprowadzenia stanu zagrożenia, co wiązało się m.in. z restrykcjami w wychodzeniu z domów, a także zamknięciem restauracji i takich placówek handlowych, które nie oferują dóbr podstawowych.

Według przekazanych rządowi danych zakładu ubezpieczeń społecznych (SS), w marcu pracę straciło w Hiszpanii ponad 833 tys. osób. Ponad połowa z nich zatrudniona była na umowach czasowych.

Jak szacuje ministerstwo pracy i gospodarki społecznej, pod koniec marca w Hiszpanii bez pracy było 3,5 mln osób, czyli najwięcej od kwietnia 2017 roku.

We wtorek rząd zatwierdził pomoc finansową dla pracowników na umowach czasowych, które w najbliższych miesiącach ulegną wygaśnięciu. Osobom tym po zwolnieniu z pracy będą wypłacane subsydia o wartości 440 euro na miesiąc (zgodnie z obecnym kursem ok. 2000 zł). 

Od soboty w Hiszpanii nie można zwalniać pracowników z powodu pandemii koronawirusa. Nowe przepisy zostały wprowadzone przez rząd po apelach głównych central związkowych.

Od niedzieli rząd zaostrzył restrykcje zakazując opuszczania domów przez pracowników instytucji i firm, których działalność nie jest niezbędna dla funkcjonowania państwa.