Do szpitala nie są przyjmowani żadni nowi pacjenci, nawet ci przywiezieni przez pogotowie ratunkowe.

- Takie działanie to konieczność

– powiedział dyrektor szpitala dr Jerzy Pieniążek.

Zakażenia stwierdzono w ostatnich dniach na oddziałach ortopedii, pulmonologii i kardiologii, jak dotąd u 8 pacjentów i 6 pracowników. Nie ma jeszcze wyników badań jednej z pracownic. Kobieta przebywała w domu i początkowo czuła się dobrze. Kiedy wystąpiła u niej gorączka, natychmiast skierowano ją do szpitala zakaźnego.

Kilkudziesięciu pracowników objęto kwarantanną. Pacjenci, którzy mieli kontakt z osobami zarażonymi, nie mogą opuszczać oddziału przez najbliższych 7 dni.

- Choć sytuacja jest dynamiczna, na chwilę obecną nie ma konieczności zamykania szpitala i ewakuacji pozostałych pacjentów

 – podkreślił dyrektor Jerzy Pieniążek.

- Leczenie na innych oddziałach odbywa się bez zmian. Opiekujemy się pacjentami, którzy w ciągu ostatnich kilku dni trafili do nas w stanie zagrożenia życia i wymagali bezwzględnego leczenia, najczęściej operacyjnego

- dodał.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 4 w Bytomiu jest jedną z największych placówek na Śląsku, zatrudnia 1200 osób. Mimo epidemii i wstrzymaniu zabiegów planowych, codziennie trafiało tu w ostatnim czasie ok. 50 osób z całego regionu, wymagających pomocy medycznej.

W sumie w woj. śląskim potwierdzono dotąd 272 zakażenia, 9 osób zmarło.