Jak przekazała policjantka zdarzenie miało miejsce 25 marca w autobusie komunikacji miejskiej w Ursusie. Podczas jazdy jeden z pasażerów nagle wstał i zaczął nerwowo chodzić po pojeździe. W ręku trzymał dokumenty i wykrzykiwał, że jest zakażony koronawirusem oraz, że właśnie opuścił szpital.

- Kierujący autobusem zatrzymał pojazd i wezwał policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze, przy zachowaniu szczególnych środków ostrożności, ubrani w kombinezony ochronne podjęli interwencję wobec mężczyzny

 – przekazała w środę sierż. szt. Anna Wójcik.

Na miejsce została wezwana karetka, która przewiozła 47-latka do szpitala. Mężczyzna został poddany badaniom na obecność koronawirusa. Test dał wynik negatywny.

- Policjanci przypominają, że kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8

 – podała sierż. szt. Anna Wójcik i dodała, że teraz sprawą mężczyzny zajmuje się prokuratura.