Ocenił też, że ewentualne wprowadzenie stanu wyjątkowego byłoby szkodliwe m.in. dla gospodarki.

Dzisiaj w radiowej Trójce wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin był pytany o złożony we wtorek projekt klubu PiS, zakładający możliwość głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich 10 maja dla wszystkich.

- Powinniśmy szukać takich rozwiązań, które z jednej strony pozwolą przeprowadzić wybory, a z drugiej strony pozwolą je przeprowadzić z jak najmniejszym uszczerbkiem albo bez uszczerbku dla bezpieczeństwa obywateli

 - przekonywał.

- My jako odpowiedzialna siła polityczna tak właśnie działamy, proponujemy rozwiązania korespondencyjnego głosowania i dziwi mnie, że nie ma konsensusu wszystkich sił politycznych, bo to jest bardzo dobre rozwiązanie

- dodał.

Podkreślał, że wybory prezydenckie są 10 maja, więc "by to rozwiązanie mogło zafunkcjonować, potrzebna jest dobra współpraca wszystkich ośrodków władzy".

- Stąd wczorajszy apel marszałek Sejmu Elżbiety Witek do marszałka Senatu, aby ten projekt po uchwaleniu przez Sejm był bardzo szybko również procedowany przez Senat - zaznaczył.

Pytany o wpis marszałka Tomasza Grodzkiego, że wystosowywanie takich apeli w dniu, gdy Sejm odrzucił niemal wszystkie poprawki Senatu do tarczy antywirusowej jest niestosowny, Sasin zaznaczył, że postawa marszałka Senatu go smuci, bo "jako trzecia osoba w państwie powinien on stanąć na wysokości zadania".

- Tu chodzi o bezpieczeństwo Polaków i w tej sytuacji ambicjonalne działania, które wpisują się w wojnę polityczną, która toczy Polskę od bardzo długiego czasu, to jest coś, co nie powinno mieć miejsca

 - podkreślał.

Przekonywał, że najlepiej, żeby projekt PiS uzyskał konsensualne poparcie wszystkich sił politycznych.

- Ja jednak liczę na opamiętanie

 - zaznaczył.

Zwracał uwagę, że projekt odpowiada na lęki związane z koronawirusem i "daje możliwość odbycia aktu wyborczego w sposób jak najbardziej bezpieczny", bo każdy Polak będzie mógł zagłosować w sposób korespondencyjny, nie wychodząc z domu.

- Jeśli założymy, a myślę, że dzisiaj możemy założyć, że ta epidemia będzie jeszcze trwała wiele miesięcy, to tak naprawdę trudno sobie wyobrazić, że na ten okres zawieszamy funkcjonowanie procedur demokratycznych

 - mówił Sasin.

Podkreślał, że "nie ma dzisiaj możliwości odwołania czy przesunięcia terminu wyborów prezydenckich", ponieważ jedyna formalna możliwość takiego kroku, to wprowadzenie stanu wyjątkowego.

- Wprowadzenie stanu wyjątkowego to nie jest coś, co robi się od pstryknięcia palcem tylko i wyłącznie po to, żeby zmienić termin wyborów. To jest cały zestaw bardzo poważnych obostrzeń dla obywateli, ograniczenia praw obywatelskich, również są to przepisy, które ograniczyłyby w wielu przypadkach swobodę gospodarczą. Wchodząc dzisiaj w kryzys gospodarczy wywołany koronawirusem nie możemy sobie fundować kolejnych rozwiązań, które jeszcze tej gospodarce będą bardziej szkodziły

 - przekonywał Sasin.

Ocenił, że ci, co chcą przełożyć wybory, wzywają do wprowadzenia stanu wyjątkowego, bo sondaże wskazują, iż w wyborach nie mają szans.

Wicepremier zapowiedział jednocześnie, że rozwiązania zawarte w tarczy antykryzysowej "to nie jest koniec pomocy" dla przedsiębiorców.

- Na pewno w najbliższych dniach zostanie przedstawiony kolejny projekt ustawy, który będzie uzupełniał te wszystkie przepisy zawarte w ustawie podpisanej przez pana prezydenta

 - zapowiedział.

- Proszę się jednak nie spodziewać, że my wszystko wszystkim zrekompensujemy, to jest po prostu niemożliwe

 - zaznaczył