Michał Rachoń w swoim programie #jedziemy gościł dr Ewę Iszoro, mieszkającą w Hiszpanii architekt i projektantkę mody, aktora Jarosława Jakimowicza i dziennikarza „Gazety Polskiej” Jacka Liziniewicza. Rozmowa dotyczyła nowych obostrzeń ogłoszonych przez premiera Mateusza Morawieckiego wprowadzonych w związku z dalszym rozwojem epidemii koronawirusa. 

- Mamy 2311 przypadków zarażenia wirusem i 33 przypadki śmiertelne. Z każdym dniem wykonujemy coraz więcej testów. Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, na tym poziomie rozwoju epidemii tych testów w innych krajach robiono ich mniej - przypomniał Rachoń.

- Jestem wzruszony - przyznał Jakimowicz. - Głos mi się łamie. Nie spodziewałem się za mojego życia przeżyjemy coś takiego. Wszyscy stosujemy się do zaleceń premiera. Mam taki poranny rytuał. Kawa, a potem zerwanie kartki z kalendarza, takiego jak miała moja babcia na ul. Okopowej, takiego zdzieranego. Dzisiaj tu jest napisane Prima Aprilis. Wygłupiać się jednak nie będziemy, ale chciałbym żeby ktoś powiedział „kurde to jest Prima Aprilis” i w ułamku sekundy można było się z tego otrząsnąć i żyć normalnie dalej. Mam kumpli i koleżanki na całym świecie. Dowiadujemy się co u nas. I ja im odpowiadam: „siedzę na d**** i robię co każą, wierzę ministrowi  i rządowi, tym którzy dbają żebyśmy czuli się bezpiecznie. Wierzę, że to minie i pojadę do ciebie do telewizji, a nie będziemy łączyć się na Skypie”. 

Ewa Iszoro opowiedziała o tym, jak z epidemią koronawirusa, radzi sobie hiszpański rząd.

- Przy pierwszym alarmie ludzie chodzili do pracy. Teraz nowe zarządzenia, zabraniają pracy - tylko podstawowe sektory muszą dalej pracować. Wszyscy pracują zdalnie. Jestem architektem i projektantką mody. Przeżywam świetny okres twórczy. Mam studentów uczę ich na odległość. Mam kontakt z każdym osobno. Tracę mniej czasu na przemieszczanie się, więc wykorzystuje ten czas zaoszczędzony na pracę

- zdradziła. 

Jacek Liziniewicz przypomniał o różnych akcjach charytatywnych, który organizują m.in kibica, ale także portal niezależna.pl.

- Każda grupa społeczna teraz jest zaangażowana. Niedużo możemy zrobić, ale jest wielu potrzebujących, możemy dla nich zbierać pieniądze, dary. Ludzie angażują się w wolontariat, pomagają starszym, tym na kwarantannie. Niezależna też się włączyła #dziękujemy za odwagę. Dzieje się dużo dobra.

Rachoń zauważył, że polskie miasta są całkowicie wyludnione. 

- Będzie jeszcze bardziej pusto przez najbliższe tygodnie - przewiduje.

- Im więcej restrykcji, tym lepiej. Życzę Polakom, żeby szybciej sobie poradzili - powiedziała Iszoro. 

- Absolutnie się zgadzam. Widzieliśmy zdjęcia, filmiki, jak niektóre osoby bagatelizowały problem. Jak trzeba siedzieć w domu, to będę siedział. Nie wychodzić, to nie wychodzę. Stosuję się do tego - zapewnił Jakimowicz.

- Pierwszy raz w historii można uratować człowieka siedząc w domu i oglądając telewizję. Więc czemu nie - podsumował ten wątek dyskusji Liziniewicz. 

Jacek Liziniewicz, przygotowując artykuł do "Gazety Polskiej", rozmawiał z naukowcami, którzy pracują nad szczepionką i nad lekiem na COVID-19. 

- Mamy trzy albo cztery ścieżki walki z chorobą. Naukowcy zapewniają, spokojnie damy radę. Najszybsza ścieżka to stworzenie leku z medykamentów, które już posiadamy. Zajmuje się tym kilka jednostek na świecie. Dobre wyniki w testach klinicznych mają leki na ebolę i wirusa HIV. Inna ścieżka to stworzenie nowego leku. Jest 500 mld cząsteczek trzeba przetestować, które nauka zna i mogą działać na koronawirusa. Superkomputery wyłapują potencjalne substancje aktywne, które mogą zadziałać na wirusa. Kolejna ścieżka to utworzenie surowicy od pacjentów, którzy wyzdrowieli, tak pracują w USA. Najwolniejsza ścieżka to szczepionka. Kilkadziesiąt ośrodków pracuje równoległe. Cztery już puściły swoje szczepionki do badań klinicznych. To kwestia kilku miesięcy

- zapewnił Liziniewicz.