Minister zdrowia pytany na konferencji prasowej, czy jest planowane rozszerzenie kryteriów osób, które będą poddawane badaniom, odpowiedział: „my te kryteria zmieniamy sukcesywnie w zależności od stadium i drabinki epidemicznej”. 

- Im wyżej jesteśmy, tym szerzej testujemy i tym więcej testów się wykonuje, aczkolwiek w większości krajów takich, gdzie zresztą krzywa przebiega w sposób bardzo płaski, np. w Danii, większość testów jest wykonywana u pacjentów z objawami

- mówił Szumowski.

Zaznaczył, że „w żadnym kraju na świecie nie testuje się wszystkich osób asymptomatycznych w populacji, dlatego że wtedy ilości wyników fałszywie dodatnich i fałszywie ujemnych przekraczałyby możliwości reakcji i dałyby fałszywy obraz sytuacji epidemicznej, a przez to mogłyby zaszkodzić i wprowadzić chaos”.

Podkreślił, że „testuje się te osoby, które mają prawdopodobieństwo zakażenia, wtedy odsetek fałszywie dodatnich i fałszywie ujemnych wyników jest akceptowalny”.

Szumowski dopytywany, co z medykami, którzy nie mają wyraźnych objawów choroby, a być może mieli kontakt z osobą, która również tych objawów nie ma, a była zarażona, powiedział, że „każdy medyk w tej chwili, który ma ryzyko zakażenia, czyli miał kontakt albo pracuje z pacjentem zakażonym na COVID i nie miał w jakimś momencie stroju ochronnego, jest narażony i może mieć test”.

- Nie każdy medyk w ogóle w Polsce ma szansę na kontakt z pacjentem z COVID-em, w związku z tym tutaj należy zachować pewien zdrowy rozsądek i to nie my wyznaczamy standardy, kogo testować, tylko jest to w oparciu o wytyczne ekspertów

- zaznaczył.

Jak mówił, „ta definicja tzw. przypadku jasno określa - są to pacjenci, którzy mają zakażenia bądź niewydolność dróg oddechowych oraz medycy, którzy w kontakcie z pacjentem z COVID nie byli zabezpieczeni bądź też tacy, którzy pracują z pacjentem z COVID-em i mają objawy”. - Oczywiście, jeżeli mamy objawy to medycy, jako osoby z tej pierwszej linii frontu, mają całkowity priorytet w testowaniu i przy tych objawach można również się zgłosić do przetestowania, ale objawach takich typowych - podkreślił.

Szef resortu zdrowia na pytanie o to, kiedy kolejne środki medyczne mogą trafić do Polski oraz w jakich ilościach, odpowiedział, że nie będzie w tej chwili mówił o konkretnych terminach. - Nie chciałbym gdybać, jak będę miał sprzęt na magazynach to oczywiście o tym poinformuję. On już jest w trakcie dostaw, więc można powiedzieć, że praktycznie jest on zakontraktowany i kupiony, ale będziemy komunikować w momencie, kiedy będziemy go dystrybuować do podmiotów leczniczych - wyjaśnił.

Szumowski odpowiadając na pytanie o to, czy młodzi ludzie, którzy do tej pory nie specjalnie przejmowali się możliwością zachorowań, powinni zacząć się martwić o swoje zdrowie, wskazał, że „każdy powinien się martwić o swoje zdrowie, ale też - co ważniejsze - każdy powinien się martwić o zdrowie innych”. - Nawet osoby zarażone młode mają pewne ryzyko poważnych powikłań, ale co gorsza, jeżeli przechodzą tę infekcję w sposób skąpoobjawowy, mogą zarażać osoby, u których wywoła to tragiczny skutek.