Jak w sytuacji epidemii koronawirusa wygląda obecnie praca Ministerstwa Aktywów Państwowych?
Resort funkcjonuje zupełnie inaczej niż w okresie sprzed epidemii. Trzeba było wprowadzić wiele zmian, które przede wszystkim zapewniały bezpieczeństwo pracownikom. Zdrowie i życie są najważniejsze. Dlatego w wielu przypadkach wprowadziliśmy tryb pracy zdalnej. To najlepsze rozwiązanie w tak ekstremalnych warunkach. Zapewniam jednak, że wszystkie najpilniejsze sprawy załatwiamy na bieżąco, bez zbędnej zwłoki. Staramy się też utrzymywać kontakt z naszymi zewnętrznymi kontrahentami.

A Pan, Panie Premierze, pracuje normalnie?
Sytuacja jest wyjątkowa. Ze względu na zagrożenie koronawirusem cały czas przybywa wyzwań. Te ekstremalne warunki wymagają od nas wszystkich większego zaangażowania i poświęcenia. Musimy zdawać sobie sprawę, że od decyzji, które teraz podejmujemy, może zależeć szybkość, z jaką gospodarka zacznie wracać po epidemii na ścieżkę dynamicznego wzrostu.

Wśród zarażonych są członkowie rządu, w tym m.in. Michał Woś, minister środowiska. Część urzędników przebywa na kwarantannie. Czy nie obawia się Pan o zdrowie swoje oraz swojej rodziny? Rodzina nie obawia się całej sytuacji?
Przede wszystkim życzę panu ministrowi, jak i wszystkim, których dotknęła ta epidemia, szybkiego powrotu do zdrowia. To oczywiste, że jak każdy martwię się o bliskich, ale obawa przed koronawirusem mnie nie paraliżuje. Jako wicepremier i minister aktywów państwowych mam obowiązki wobec Polski i Polaków. Od moich działań zależy przyszłość wielu przedsiębiorstw, a także zatrudnionych tam pracowników. Nie mogę więc sobie pozwolić, by prywatne obawy wpływały na moją pracę.

Jak w tej trudnej sytuacji wygląda nadzór nad spółkami?
Jesteśmy w stałym kontakcie z zarządami nadzorowanych przedsiębiorstw. Z podziwem spoglądam na ich kolejne działania, które realnie wspierają walkę z koronawirusem. Nasze spółki potrafią nie tylko pomagać finansowo służbom medycznym i porządkowym, ale także zmienić profile produkcyjne, jednocześnie nie zapominając o zakupach niezbędnego sprzętu ochronnego i zapewnieniu bezpieczeństwa swoich pracowników oraz klientów. Takie podejście to wzór odpowiedzialności społecznej. Nasze spółki muszą mieć jednak poczucie, że w tej trudnej sytuacji mogą w pełni liczyć na wsparcie MAP. Dlatego tak wiele czasu poświęcamy na wzajemne konsultacje dotyczące rozwiązań ekonomicznych mających chronić je przed kryzysem. Pamiętajmy, że spółki z udziałem skarbu państwa muszą nie tylko poradzić sobie w czasie epidemii, ale także ograniczyć ewentualne straty. Wszystko po to, by po jej zakończeniu jako pierwsze mogły przystąpić do odbudowy siły polskiej gospodarki. Muszą mieć potencjał, który będzie w stanie zagwarantować im odpowiednie miejsce na rynku. Oprócz tego powinny stać się oparciem dla wielu mniejszych firm, dla których kooperacja z nimi jest jedyną szansą na przetrwanie i rozwój.   
Sytuacja jest niezwykła, bo dotąd nie stykaliśmy się z takimi problemami, jak te wywołane przez epidemię koronawirusa. Dlatego, aby sobie z nim poradzić, rząd musi sięgać po działania niestandardowe. Niezbędne jest jak najszybsze przyjęcie odpowiednich rozwiązań prawnych. Musimy jako państwo mieć odpowiednie narzędzia pozwalające reagować adekwatnie do nowych zagrożeń.

Jakie narzędzia ma Pan na myśli?
Nadzwyczajne narzędzia poszczególnym instytucjom państwowym daje specustawa. To m.in. przymusowa kwarantanna, czy w szczególnych sytuacjach odejście od ustawy o zamówieniach publicznych. Mam tu na myśli zamówienia środków medycznych, maseczek ochronnych czy leków. Chcemy, aby państwowe służby zgodnie z literą prawa potrafiły skutecznie reagować na niestandardowe sytuacje czy zachowania ludzi.
To, co się dzieje obecnie, jest też bardzo poważnym testem dla menedżerów państwowych spółek, ale też cenną lekcją. Od ich sprawności, przewidywania sytuacji i reagowania na pojawiające się problemy zależy nie tylko przyszłość kierowanych przez nich przedsiębiorstw, ale także całej gospodarki. Oczywiście, sami nie będą w stanie zrobić wszystkiego. Liczę jednak na ich kreatywność i otwartość na współpracę.

W walkę z koronawirusem włączyło się wiele państwowych przedsiębiorstw, takich jak PKN Orlen, Bank Pekao czy Polfa Tarchomin. Ile w sumie wydały dotychczas nadzorowane przez MAP przedsiębiorstwa na ten cel?
Spółki z udziałem skarbu państwa na walkę z koronawirusem przeznaczyły już około 100 mln zł. To niespotykana skala. Tym bardziej że w tym samym czasie same muszą zmagać się z ekonomicznymi skutkami epidemii. Udzielane wsparcie to jednak nie tylko środki finansowe. Należy doliczyć do tego delegowanie pracowników, przestawianie produkcji na potrzeby służb medycznych, żywność przekazywaną kierowcom czekającym na granicy, zakupy sprzętu ochronnego, leków i inne tego typu działania. W czasie tej szczególnej mobilizacji spółki działają też na rzecz swoich pracowników, lokalnych społeczności i samorządów, a tym samym całej Polski. Pamiętajmy, że bez względu na stanowisko, pozycję czy rodzaj wykonywanej pracy, wszyscy jesteśmy obecnie odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale także za innych. Każdy z nas może dziś zrobić coś dla sąsiada lub kolegi z pracy.

Wiele z tych przedsiębiorstw wcześniejsze rządy miały na liście do prywatyzacji. Jaka byłaby sytuacja, gdyby dziś w czasie epidemii państwo nie miało kontroli nad spółkami energetycznymi, naftowymi lub pozbyło się całkowicie firm z branży farmaceutycznej?
Sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, doskonale pokazuje, że kapitał ma narodowość! Kolejne państwa, w tym także Polska, w walce z koronawirusem w dużej mierze muszą liczyć tylko na własne siły. To utwierdza mnie w przekonaniu, jak bardzo słusznym krokiem jest repolonizacja realizowana przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Od lat powtarzaliśmy, jak to istotne. Wskazywaliśmy, że jeśli państwo chce dobrze i sprawnie funkcjonować, musi mieć kontrolę nad strategicznymi przedsiębiorstwami. To zapewnia niezależność i gwarantuje bezpieczeństwo nie tylko militarne, ale również ekonomiczne. Składa się na to nie tylko sektor energetyczny, ale również przemysł farmaceutyczny, transport i system bankowy. Przestrzegaliśmy od lat, że nasz interes narodowy nie musi być zbieżny z interesami międzynarodowych korporacji. Na przykładzie obecnej sytuacji widać, że mieliśmy rację. Narodowi czempioni sprawdzają się w tych trudnych dniach. Mając pod kontrolą duże państwowe firmy, zdecydowanie łatwiej jest nam w czasie epidemii przestawić produkcję na inne potrzeby. Nie sądzę, aby było to możliwe, gdyby nasi poprzednicy za rządów PO-PSL zdążyli wyzbyć się strategicznych przedsiębiorstw.

Czy przy okazji epidemii MAP zastanawia się w ogóle nad odbudową państwowego przemysłu farmaceutycznego na bazie zakładów Polfy Tarchomin i dystrybutora leków Cefarmu?
Obecnie priorytetem jest dla nas zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom. Zdrowie i życie ludzkie są teraz najważniejsze. Na wyciąganie wniosków na przyszłość przyjdzie czas. Jednak to, że nasze firmy, zaawansowane technologicznie, są w stanie skutecznie w ciągu kilkunastu dni przestawić produkcję, daje do myślenia.

Cały wywiad w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"