"Przejechałam przez Moskwą i z bólem widzę, że ludzie nie przestrzegają dystansu dwóch metrów. Idą trzy przyjaciółki, są razem - nie wiedzą, czy są nosicielkami wirusa, czy nie. Nie można tak, należy przestrzegać odległości dwóch metrów (...). Epidemia rozwija się, to jest jak wyścig. Możemy ją zatrzymać, przestrzegając rekomendacji"

- powiedziała Vujnović, cytowana przez agencję RIA Nowosti.

Oceniła, że system ochrony zdrowia w Rosji jest przygotowany do walki z koronawirusem, ale jeśli obywatele nie będą przestrzegać zasad izolacji, to liczba zakażeń wzrośnie. Wezwała, by nie wychodzić z domu, jeśli nie jest to konieczne.

W Rosji rozpoczął się w sobotę weekend, po którym nastąpi tydzień wolny od pracy. Władze ogłosiły go, by zminimalizować kontakty między ludźmi i spowolnić rozprzestrzenianie się koronawirusa. Szczególne ograniczenia obowiązują w Moskwie, gdzie zamknięto centra handlowe, kawiarnie i parki. Niemniej działają np. weekendowe niewielkie targi, gdzie można kupić żywność. Władze oceniły, że targi te zastępują sklepy i są mniejszym zagrożeniem, ponieważ działają na świeżym powietrzu.

Podobne ograniczenia jak w stolicy wprowadziły władze obwodu moskiewskiego. Jednak już w sobotę zaapelowały do mieszkańców, by nie zbierali się w dużych grupach. Szczególnie dotyczy to spacerów z dziećmi.

Choć większość osób zobowiązanych do samoizolacji przestrzega jej, to dochodzi do lekceważenia tych reguł - podało w sobotę radio Echo Moskwy. Niezależna rozgłośnia opisała przypadek 32-letniego mieszkańca Petersburga, który uciekł z przymusowej kwarantanny.

Liczba zakażeń koronawirusem w Rosji przekroczyła w sobotę 1200. Większość odnotowano w Moskwie. 20 procent ogółu chorych nie wyjeżdżało za granicę, lecz zaraziło się koronawirusem w kraju. Państwowy urząd Rospotriebnadzor zapewnił w sobotę, że nie ma w Rosji przypadków zakażenia się lekarzy od pacjentów z Covid-19.