Jeżeli ktoś miał nadzieję, że były  "król Europy" (obecnie szef Europejskiej Partii Ludowej) odpuści sobie "polską" politykę, musi być zawiedziony. Donald Tusk, mimo, że nie zdecydował się stanąć do prezydenckiej rywalizacji, wciąż próbuje odcisnąć swoje piętno na wewnątrzkrajowych relacjach, udzielając kontrowersyjnych wypowiedzi "zaprzyjaźnionym stacjom", a także w mediach społecznościowych.

Epidemia koronawirusa stała się rodzajem "pożywki" dla kolportowania uszczypliwości, a nawet fake newsów, przez byłego premiera w stosunku do polskich władz. 

W swoim złośliwym popisie sprzed 10 dni Tusk stwierdził, że "ludzie władzy" mają  łatwiejszy i szybszy dostęp do testów, niż chorzy i lekarze.

Dziś, były protegowany Angeli Merkel postanowił znowu zabłysnąć. Tym razem posiłkował się patriotyczną i wspólnotową retoryką. Nie mógł sobie jednak podarować nawiązania do Putina, zostawiając tym samym spory margines na spiskowe interpretacje swoich słów. 

"Dzisiaj wirus jest jedynym wrogiem Polaków, nie szukajcie innego. Konkurencję polityczną musi zastąpić solidarność, a propagandę prawda. Dotyczy to władzy, ale także opozycji. Bądźcie krytyczni, ale odpowiedzialni. Odłóżcie wybory. Nawet Putin to zrozumiał"

- napisał w piątek na Twitterze były premier.

 

Wybory prezydenckie zaplanowane są na 10 maja; jeśli żaden z kandydatów nie uzyska ponad połowy ważnie oddanych głosów, 24 maja odbędzie się druga tura. Opozycja apeluje o zmianę daty wyborów i kalendarza wyborczego. Na początku tygodnia premier Mateusz Morawiecki mówił, że nie ma powodu, by przesuwać wybory prezydenckie.

Jedyną możliwością przełożenia wyborów jest wprowadzenie w Polsce jednego z trzech stanów nadzwyczajnych: stanu wojennego, stanu wyjątkowego lub stanu klęski żywiołowej.