Szef rządu zabrał dziś głos, prezentując założenia tzw. tarczy antykryzysowej.

Przyznał, że "to co dzieje się na naszych oczach jest największym wyzwaniem ostatnich dziesięcioleci". "Dane, które spływają z poszczególnych państw i agencji ratingowych i wskazujących na perspektywy gospodarcze są zatrważające" - mówił.

Zwracał uwagę, że w USA rekordowe liczby osób zgłosiły się po zasiłek dla bezrobotnych i "te dane pokazują, w jak trudnym położeniu jest gospodarka globalna".

"Wszyscy na świecie muszą zjednoczyć się, żeby walczyć z koronawirusem, ale nie podejmować tego na zasadzie fałszywego wyboru, czy walczymy o zdrowie publiczne czy o gospodarkę" - powiedział.

"Uważamy, że to jest błędny wybór, uważamy, że trzeba jednocześnie maksymalnie spowalniać rozprzestrzenianie się koronawirusa, ale jednocześnie mamy świadomość, że dzieje się to z ogromną szkodą dla gospodarki" - dodał. Stąd właśnie rząd przedstawia propozycje, zawarte w tarczy antykryzysowej.

Dane, które spływają z Zachodniej Europy pokazują, że nasze działania są właściwie, często wyprzedzające. Nie mamy z tego powodu żadnej satysfakcji, jesteśmy jedynie przekonani, że dzisiaj musimy działać szybko. Jeden dzień zwłoki to często ogromna różnica

– mówił premier.

Szef rządu zaznaczył, że Unia Europejska musi włączyć się w walkę ze skutkami koronawirusa w sposób adekwatny.

Mam nadzieję, że odpowiedź będzie, na razie jest tylko ze strony państw narodowych

– dodał.