Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Łukasz Schreiber był pytany w piątek w TVN24 o kwestię przełożenia majowych wyborów prezydenckich na inny termin w związku z pandemią koronawirusa.

- Nie ma żadnej możliwości w Polsce, nie ma takiej procedury, przełożenia wyborów z jakiegoś powodu. To jest bardzo racjonalny zapis konstytucji po to, by władza, która nie chce stracić - powiedzmy - nie mogła przekładać wyborów na dogodny termin

- stwierdził Schreiber.

Na uwagę, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego spowoduje, że termin wyborów zostaje automatycznie odłożony, odparł, że rząd wprowadził już szereg obostrzeń, a także złożył w Sejmie projekt tarczy antykryzysowej. - Na razie radzimy sobie z tym (pandemią koronawirusa) dostępnymi metodami bez wprowadzania stanów nadzwyczajnych - powiedział minister.

Jak mówił, wprowadzenie jednego ze stanów nadzwyczajnych "to nie tylko możliwe dalsze ograniczenie praw obywatelskich, nie tylko stworzenie takie precedensu, ale także będzie to uderzenie dość silne w naszą gospodarkę".

- To jest sygnał wysłany do rynków, że nie radzimy sobie, sytuacja nas przerasta, musimy wprowadzić stan nadzwyczajny

- powiedział Schreiber.

Dodał, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego to "poważna i odpowiedziana decyzja". - Oczywiście dla na bezpieczeństwo i zdrowie Polaków jest sprawą kluczową i priorytetową i nie zawahamy się użyć wszelkich metod, by je chronić. Na pewno nie pozwolimy ze względu (...) na czyjeś rzekome ambicje czy przewidywania polityczne ryzykować życiem Polaków - powiedział Schreiber.

- Wybory mają się odbyć w maju a nie w najbliższą niedzielę. W związku z tym dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak sytuacja będzie wyglądała. Chcielibyśmy, żeby się poprawiała, żeby życie wracało powoli do normalności

- dodał minister.