Żołnierz WOT ma koronawirusa

zdjęcie ilustracyjne, / DWOT

  

Żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej, który wspólnie z policjantami kontrolował czy mieszkańcy Gdyni objęci obowiązkiem przestrzegają jej zasad, jest zakażony koronawirusem. Informację potwierdził rzecznik prasowy WOT ppłk Marek Pietrzak.

W czwartek rano Pomorski Państwowy Inspektor Sanitarny poinformował o trzech nowych przypadkach zakażenia koronawirusem w regionie. Wśród osób, u których zdiagnozowano COVID-19, jest żołnierz 7. Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej (7PBOT), który we wtorek wspólnie z funkcjonariuszami Komisariatu Policji w Gdyni sprawdzał, czy objęci obowiązkiem kwarantanny przestrzegają jej zasad.

"24 marca jeden z naszych żołnierzy wspólnie z policjantami kontrolował, czy osoby mieszkające w Gdyni przestrzegają zasad kwarantanny. Podczas służby poczuł się gorzej. Żołnierz został odizolowany i skierowany do lekarza. Pobrano od niego od wymaz do badania na obecność koronawirusa. Niestety okazało, że jest nosicielem wirusa Sars-cov-2"

- powiedział rzecznik prasowy Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej ppłk Marek Pietrzak.

36 żołnierzy z jednostki wojskowej w Gdyni-Babich Dołach, którzy w ostatnim czasie mieli kontakt z zakażonym mężczyzną, zostało poddanych zbiorowej kwarantannie.

"Miejmy świadomość tego, że oprócz służby zdrowia, działania na pierwszej linii wykonują również służby mundurowe, m.in. policjanci, żołnierze, Straż Graniczna. Możliwość zakażenia jest wpisana w ryzyko podejmowanych przez nas działań. My się z tym liczymy i stosujemy daleko idące środki zapobiegawcze, natomiast mamy świadomość, że takie sytuacje będą się zdarzały"

- powiedział ppłk Pietrzak.

Kwarantanną objęto również 12 policjantów z Komisariatu Policji Gdynia Redłowo, którzy mieli bezpośredni kontakt z zakażonym mężczyzną.

"Kiedy otrzymaliśmy informację, że wynik testu żołnierza WOT jest pozytywny, przeanalizowaliśmy jeszcze raz, którzy z naszych funkcjonariuszy mieli z nim styczność. Aktualnie na kwarantannie domowej przebywa 12 policjantów"

- powiedział naczelnik Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Gdyni asp. sztab. Jarosław Biały.

Poinformował też, że budynek komisariatu i wszystkie pomieszczenia, w których przybywał zakażony koronawirusem żołnierz, zostały zdezynfekowane już we wtorek wieczorem. Odkażony został również radiowóz, którym się przemieszczał.

Łącznie w województwie pomorskim odnotowano do tej pory 25 przypadków zachorowań na COVID-19. 



Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...


Holandia: Chiny sprzedały wadliwe maseczki

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Władze Holandii kupiły w Chinach 1,3 miliona maseczek chirurgicznych. Okazało się, że nie chronią przed wirusem.

Holandia zamówiła w Chinach miliony maseczek chirurgicznych dla personelu szpitali, z których pierwsza dostawa -1,3 miliona sztuk – dotarła do tego państwa 21 marca. Od razu rozpoczęto ich dystrybucję do szpitali i innych miejsc, gdzie mogą być potrzebne. 

Pojawił się jednak pewien istotny problem. Zgodnie z zamówieniem chińskie maseczki powinny spełniać normy ochrony FFP2. To środkowa z trzech europejskich norm, takie maseczki nie chronią do końca przed wirusem, ale zmniejszają szansę infekcji, a z racji niższej ceny stały się podstawowym wyposażeniem walczących z epidemią. Okazało się jednak, że te sprowadzone z Chin nie tylko przepuszczają więcej cząsteczek niż według normy powinny, ale także zostały źle uszyte, przez co nie przylegają ściśle do twarzy. Po otrzymaniu informacji o tym problemie ministerstwo przeprowadziło własne testy, które ją potwierdziły. 

Kiedy tylko dostarczono je do naszego szpitala od razu odrzuciliśmy te maseczki. Jeżeli te maseczki nie przylegają ściśle, cząsteczki wirusa mogą po prostu ją ominąć. Nie używamy ich, to niebezpieczne

 - powiedział holenderskim mediom anonimowo jeden z lekarzy. 

W związku z otrzymaniem informacji o tym, że chińskie maseczki nie spełniają norm bezpieczeństwa holenderskie Ministerstwo Zdrowia postanowiło wstrzymać dystrybucję tych maseczek. Szpitale zostały natomiast poproszone o to, aby oddać te już otrzymane. Łącznie chodzi o ok. 600 tysięcy sztuk. Ministerstwo obiecało również, że przyszłe dostawy z Chin będą bardzo dokładnie sprawdzane zanim trafią w ręce lekarzy i pielęgniarek.

To nie jest niestety jedyny podobny przypadek. Władze Hiszpanii niedawno wycofały z użycia szybkie testy pozwalające zdiagnozować infekcję koronawirusem w kilka minut. Okazało się bowiem, że mają dokładność na poziomie 30%, co czyni je całkowicie bezużytecznymi w diagnostyce. Rząd Chin twierdzi, że hiszpańska firma z której pośrednictwa korzystały władze kupiła je w firmie, która nie miała licencji na produkcję medyczną, sami Hiszpanie wskazują jednak, że według oficjalnej dokumentacji ich produkty spełniały normy unijne.

Bardzo podobna sytuacja miała miejsce wcześniej w Czechach, gdzie także wycofano chińskie testy z powodu małej dokładności. W piątek do grona oszukanych klientów dołączyła także Turcja – tamtejsze ministerstwo zdrowia ujawniło, że wysłane przez chińską firmę testy nie spełniają norm dokładności. Na szczęście była to partia próbna i teraz Ankara zamówi nowe testy w innej firmie.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Business Insider, Al-Jazeera
Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts