Pandemia nie skończy się szybko? Szczyt epidemii koronawirusa spodziewany w czerwcu-lipcu

/ Darwin Laganzon; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Władze Węgier spodziewają się szczytu epidemii koronawirusa w czerwcu-lipcu – poinformował minister kierujący kancelarią premiera Węgier Gergely Gulyas. Dodał, że jest to prognoza obarczona dużą dozą niepewności.

Istnieją bardzo rozmaite szacunki, do tego obarczone dużą niepewnością, bo jest wiele czynników, które mogą je zmienić. Dziś możemy powiedzieć, że szczytu możemy się spodziewać w czerwcu-lipcu, ale nie jest to z mojej strony obietnica, z której można by mnie rozliczać, tylko prognoza oparta na obecnej opinii naukowców.
- powiedział Gulyas na konferencji prasowej online.

Jak zaznaczył, węgierscy wirusolodzy i matematycy wspólnie pracują nad szacunkowym określeniem terminu, na który przypadnie punkt szczytowy epidemii, i tego, jakie środki musi mieć przygotowane na ten moment służba zdrowia.

Gulyas poinformował też, że Węgry wystąpią do Brukseli o zniesienie ceł na wszystkie sprowadzane spoza granic UE artykuły, które są używane do ochrony przed koronawirusem.

Pytany, ile osób straciło dotąd pracę na Węgrzech z powodu pandemii koronawirusa, Gulyas odparł, że szczegółowych danych jeszcze nie ma, ale wygląda na to, że w skali marca będzie to 30-40 tys. osób, a w kwietniu najpewniej sytuacja jeszcze się pogorszy. Jego zdaniem pracę stracić może w sumie kilkaset tysięcy osób.

Na Węgrzech stwierdzono dotąd 261 przypadków zarażenia koronawirusem. Dziesięć osób zmarło, a 28 uznano za wyleczone.

 



Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Czy będzie głosowanie korespondencyjne? Opozycja nie chce się wzorować na Niemcach

/ Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

Maria Kobylińska

Kontakt z autorem

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

Maria Kobylińska

Kontakt z autorem

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

  

Temat zaplanowanych na 10 maja wyborów prezydenckich działa na opozycję jak płachta na byka. PiS nadal jednak przekonuje, że chce zorganizować wybory korespondencyjne. – Wybory korespondencyjne są dobrym pomysłem, choć technicznie trudnym do przeprowadzenia – mówi nam Marek Suski z PiS. Tymczasem zdaniem Borysa Budki każdy, „kto dziś myśli o wyborach 10 maja, będzie miał krew na rękach”, a powoływanie się na przykład niemiecki jest symptomem „chorych czasów”.

Prawo i Sprawiedliwość pracuje nad pomysłem korespondencyjnych wyborów dla wszystkich Polaków. Projekt ma być dziś poddany pod głosowanie.

Wybory korespondencyjne są dobrym pomysłem, choć technicznie trudnym do przeprowadzenia. Czas krótki, a niewykluczone, że Senat będzie nam rzucał kłody pod nogi, co może uniemożliwić przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych. Niestety odpowiedzialność za losy Polaków nie jest najmocniejszą stroną obecnej opozycji. Gdyby tak było, z pewnością by nie blokowano rozwiązań, które mogą poprawić bezpieczeństwo.
- mówi nam Marek Suski z PiS.

Na to jednak nie ma co liczyć. Dzisiaj opozycja nie przebiera w słowach.

Każdy, kto dziś myśli o wyborach 10 maja, będzie miał krew na rękach. Żadna forma głosowania, żadne mydlenie oczu. Polacy oczekują pomocy! Ludzie tracą pracę, zamykane są firmy, nie ma podstawowych środków w szpitalach, a Kaczyński i spółka ciągle o wyborach. Raz jeszcze mówię: doktryna „po trupach do celu” jest zabójcza dla całego społeczeństwa. Nie ma takiej możliwości. Wszyscy powinniśmy zajmować się tym, co najważniejsze, a nie wyborami.
- powiedział nam lider Koalicji Obywatelskiej Borys Budka. Po raz kolejny zaapelował również o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej.

Tymczasem w Bawarii wybory korespondencyjne odbyły się w ubiegły weekend. Decyzję o ich przeprowadzeniu władze Bawarii podjęły 16 marca.

Powoływanie się na Niemcy w przypadku obozu PiS jest wyjątkową hipokryzją. Jeśli jeszcze na okładce waszej gazety będzie, że Niemcy mają superrozwiązanie, to będzie najlepszy przykład… Jeśli jeszcze wy się będziecie Niemcami zachwycać, to stwierdzę, że dożyłem chorych czasów.
- mówi nam Borys Budka z PO.

Pojawia się jednak i inne wyjaśnienie całej sytuacji, które przedstawił Janusz Piechociński z PSL.

To są wszystko tematy i gry zastępcze. Jarosław Kaczyński proponuje nam bardzo pokrętną drogą jedno: żeby opozycja skruszała i przyniosła sama mu na tacy do wyborów polską demokrację. Chce sprowokować sytuację, kiedy to z opozycji popłyną głosy: „Dobra, spotkajmy się, zmieńmy konstytucję, niech wybory będą w czerwcu 2021 r. i niech nikt nie kwestionuje tej decyzji”. Kaczyński z premedytacją nie wykorzystuje rozwiązań konstytucyjnych, bo to wymagałoby wprowadzenia nowego terminu wyborów. Zamiast tego PiS wprowadza głupią debatę odwracającą uwagę od gigantycznych zaniechań, za które kiedyś przyjdzie Kaczyńskiemu i funkcjonariuszom państwa PiS odpowiedzieć.
- mówi były lider PSL.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts