Tak będą wyglądać obrady Sejmu: maseczki, rękawiczki i posłowie w dwunastu salach!

Zdjęcie ilustracyjne / Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Podczas dzisiejszego posiedzenia Sejmu na sali plenarnej będzie się znajdować 41 posłów podzielonych proporcjonalnie na kluby i koła. Reszta posłów będzie ulokowana w 11 salach - maksymalnie do 50 osób. Takie informacje przekazał dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka.

Grupa 41 posłów w sali plenarnej będzie podzielona proporcjonalnie przez kluby i koła: PiS - 20 posłów, KO - 12, Lewica - 4, PSL - 3, Konfederacja - 1 oraz posłowie niezrzeszeni - 1.

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu dodał, że posłowie obecni na sali plenarnej będą mogli zabierać głos podczas debaty.

- Takie jest ustalenie pomiędzy klubami. Jeśli ktoś wyrazi taką wolę i nie będzie chciał podchodzić do mównicy, będzie mógł zabierać głos z miejsca

 - podkreślił Grzegrzółka.

Pozostali posłowie będą ulokowani w 11 salach na terenie parlamentu - m.in. w budynku główny oraz budynku U tak, aby każda grupa nie przekraczała 50 osób.

Jak poinformował dyrektor CIS, wszyscy posłowie będą głosować w sali plenarnej i innych salach przez podniesienie ręki. Wówczas - jak dodał - sekretarze w danej sali będą zliczać wyniki.

Grzegrzółka podkreślił, że jest zapewniona łączność sali plenarnej z poszczególnymi salami. Dyrektor CIS dodał, że dla wszystkich posłów będą dostępne maseczki, rękawiczki oraz płyny dezynfekujące.



Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Trudny egzamin dla unijnej solidarności. „Jeśli ma być rynkiem w czasach prosperity, to nie ma ona sensu”

Zdjęcie ilustracyjne / Fot: Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

  

Minister ds. europejskich Amelie de Montchalin, apelując o solidarność Europy wobec kryzysu gospodarczego po nieudanym szczycie UE w tej sprawie, w gorzkich słowach skomentowała sens istnienia Wspólnoty w obecnym kształcie. - Od tego, jak EU poradzi sobie z kryzysem spowodowanym koronawirusem, zależy jej wiarygodność – oświadczyła francuska minister.

"Jeśli Europa ma być tylko wspólnym rynkiem w czasach prosperity, to nie ma ona sensu”

- mówiła de Montchalin w radiu France Inter, apelując o „przezwyciężenie egoizmu i strachu” i wspólne działania antykryzysowe.

Podkreślała, że żaden kraj w UE nie poradzi sobie sam, biorąc pod uwagę powiązania między gospodarkami. „Nie dojdzie do odbicia w Niemczech ani w Holandii, jeśli Hiszpania, Francja i Włochy nie będą miały się dobrze” - ostrzegła. „Dlatego wszyscy muszą wziąć udział w działaniach solidarnościowych” – dodała.

Spór o wielkość i formę wspólnego wsparcia finansowego był punktem spornym szczytu UE, który zakończył się w czwartek bez ustaleń po sześciu godzinach obrad w formie telekonferencji.

Włoski premier Giuseppe Conte postulował wyemitowanie "koronaobligacji", czyli wspólnych obligacji emitowanych przez strefę euro w celu odbudowy gospodarczej po kryzysie spowodowanym pandemią.

[polecam:https://niezalezna.pl/319365-ostre-slowa-premiera-wloch-jesli-ue-nie-stanie-na-wysokosci-zadania-straci-swoj-sens-istnienia]

W przeddzień szczytu za tym pomysłem we wspólnym piśmie do przewodniczącego Rady Europejskiej Charles'a Michela opowiedzieli się przywódcy Włoch, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Belgii, Grecji, Irlandii, Słowenii i Luksemburga, a podczas samego szczytu pomysł ten otwarcie popierała szefowa Europejskiego Banku Centralnego, Francuzka Christine Lagarde.

Jednak przeciwne "koronaobligacjom" są Niemcy oraz Austria, Finlandia i Holandia.

„Obecnie Paryż i Berlin wspólnie działają w obliczu kryzysu Covid-19” – powiedziała de Montchalin, przypominając o przyjmowaniu francuskich pacjentów przez niemieckie szpitale oraz udostępnianie respiratorów.

„Gdybyśmy nie mieli tej współpracy, mielibyśmy jeszcze większe kłopoty. Nadejdzie dzień, kiedy być może we Francji powitamy pacjentów z innych krajów, ponieważ będzie taka potrzeba”

- stwierdziła minister.

„Jeśli nie będziemy w stanie działać razem, populiści wygrają” - ostrzegła.

„Europejski szczyt w czwartek ujawnił podziały, które mogą być dla UE śmiertelne” – wskazał z kolei w sobotę były przewodniczący Komisji Europejskiej i były minister finansów Francji Jacques Delors w oświadczeniu przesłanym agencji AFP przez instytut jego imienia.

„Atmosfera panująca wśród szefów państw i rządów oraz brak europejskiej solidarności stanowią śmiertelne zagrożenie dla UE”

- ocenił Delors, którego zdaniem czwartkowa Rada Europejska obnażyła podziały między 27 krajami UE, a w szczególności między krajami Północy i Południa.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts