Największy szwedzki dziennik zauważa, że "wiele państw zorganizowało transport dla swoich obywateli, ale nie Szwecja".

"Przepisy o pomocy konsularnej w przypadku katastrof, które zostały wprowadzone po tsunami w 2004 roku (zginęło 543 Szwedów, a 1,5 tys. zostało rannych), ale dotychczas nigdy nie zostały wykorzystane przez władze"

- stwierdza gazeta.

W artykule przedstawiony jest przykład 150 Szwedów, którzy nie mogą wydostać się z Peru z powodu zamknięcia przez ten kraj granic. Bezskutecznie zwracali się oni do MSZ z prośbą o pomoc w ewakuacji. Jak pisze gazeta, w innych państwach w związku z koronawirusem utknęło od 40 do 60 tys. Szwedów.

Według cytowanej przez gazetę szefowej szwedzkiej dyplomacji Ann Linde specjalne prawo o zastosowaniu pomocy konsularnej nie zostało zastosowane, gdyż "rodakom za granicą nie grozi utrata życia lub niemożność przedostania się w bezpieczne miejsce". "Większość Szwedów jest ubezpieczona i ta sprawa (powrotu) może być załatwiona przez rynek" - stwierdziła szefowa MSZ. Linde w rozmowie z "Dagens Nyheter" zadeklarowała jednak przekazanie 10 mln koron (900 tys. euro) na pomoc konsularną w organizacji transportu.

Według raportu sporządzonego po tsunami w 2004 roku, szwedzkie władze nie poradziły sobie z sytuacją kryzysową. Wielu potrzebujących wówczas obywateli zostało pozostawionych bez pomocy.