Skatowali i powiesili kobietę. Wstrząsający mord w Ostrołęce

/ pixabay

  

Do Sądu Okręgowego w Ostrołęce trafił akt oskarżenia przeciwko mężowi i synowi, którzy zabili i upozorowali samobójczą śmierć Krystyny K. – poinformowała w czwartek Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce. Kobieta została skatowana na śmierć, po czym członkowie rodziny powiesili jej ciało, by wyglądało to na jej samobójstwo.

Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce zakończyła śledztwo i skierowała do Sądu Okręgowego w Ostrołęce akt oskarżenia przeciwko 66-letniemu Ryszardowi Stanisławowi K. oraz 31-letniemu Mariuszowi K.

Mężczyźni zostali oskarżeni o znęcanie się nad Krystyną K., które doprowadziło do trzykrotnej próby samobójczej kobiety oraz o jej zabójstwo.

Zmarła była żoną Ryszarda Stanisława K. i matką Mariusza K. Rodzina zamieszkiwała wspólnie w domu jednorodzinnym w miejscowości na terenie powiatu ostrołęckiego.

Śledczy ustalili, że w okresie od 2014 roku do 19 kwietnia 2019 roku podejrzani wielokrotnie w brutalny sposób znęcali się fizycznie i psychicznie nad kobietą. Doprowadziło ją do trzykrotnego targnięcia się na własne życie.

Jak przekazała prokuratura, do eskalacji przemocy wobec Krystyny K. doszło 19 kwietnia 2019 roku. Tego dnia mężczyźni brutalnie pobili pokrzywdzoną.

Kopali po głowie i innych częściach ciała oraz dusili. Następnie unieruchomili ją, dociskając do podłoża i odgięli silnie kręgosłup szyjny do tyłu. Doprowadzili do złamania kręgosłupa szyjnego, krwawienia wewnętrznego, obrzęku mózgu, licznych obrażeń głowy. Biegły patomorfolog stwierdził, że bezpośrednią przyczyną zgonu Krystyny K. był wstrząs urazowy w następstwie złamania kręgosłupa szyjnego oraz obrzęk rdzenia kręgowego i obrzęk mózgu

– poinformowała Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce.

Ofiara miała na ciele również liczne obrażenia wewnętrzne oraz zewnętrzne, które powstały jeszcze za życia.

W toku śledztwa ustalono, że po dokonaniu zabójstwa Krystyny K., w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej, sprawcy upozorowali jej samobójstwo przez powieszenie na schodach ma zewnątrz budynku mieszkalnego.

Ryszard Stanisław K. przyznał się częściowo do zarzutu znęcania się nad żoną, natomiast nie przyznał się do jej zabójstwa. Podobnie jak Mariusz K., który przyznał się do zarzutu znęcania się nad matką oraz częściowo do zarzutu zabójstwa matki.

Obaj oskarżeni zostali poddani badaniom przez biegłych lekarzy psychiatrów. Biegli nie stwierdzili u oskarżonych choroby psychicznej, ani upośledzenia umysłowego czy innego zakłócenia czynności psychicznych

– podała prokuratura.

Mężczyźni trafili do tymczasowego aresztu. Grozi im kara dożywotniego więzienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...


Holandia: Chiny sprzedały wadliwe maseczki

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Władze Holandii kupiły w Chinach 1,3 miliona maseczek chirurgicznych. Okazało się, że nie chronią przed wirusem.

Holandia zamówiła w Chinach miliony maseczek chirurgicznych dla personelu szpitali, z których pierwsza dostawa -1,3 miliona sztuk – dotarła do tego państwa 21 marca. Od razu rozpoczęto ich dystrybucję do szpitali i innych miejsc, gdzie mogą być potrzebne. 

Pojawił się jednak pewien istotny problem. Zgodnie z zamówieniem chińskie maseczki powinny spełniać normy ochrony FFP2. To środkowa z trzech europejskich norm, takie maseczki nie chronią do końca przed wirusem, ale zmniejszają szansę infekcji, a z racji niższej ceny stały się podstawowym wyposażeniem walczących z epidemią. Okazało się jednak, że te sprowadzone z Chin nie tylko przepuszczają więcej cząsteczek niż według normy powinny, ale także zostały źle uszyte, przez co nie przylegają ściśle do twarzy. Po otrzymaniu informacji o tym problemie ministerstwo przeprowadziło własne testy, które ją potwierdziły. 

Kiedy tylko dostarczono je do naszego szpitala od razu odrzuciliśmy te maseczki. Jeżeli te maseczki nie przylegają ściśle, cząsteczki wirusa mogą po prostu ją ominąć. Nie używamy ich, to niebezpieczne

 - powiedział holenderskim mediom anonimowo jeden z lekarzy. 

W związku z otrzymaniem informacji o tym, że chińskie maseczki nie spełniają norm bezpieczeństwa holenderskie Ministerstwo Zdrowia postanowiło wstrzymać dystrybucję tych maseczek. Szpitale zostały natomiast poproszone o to, aby oddać te już otrzymane. Łącznie chodzi o ok. 600 tysięcy sztuk. Ministerstwo obiecało również, że przyszłe dostawy z Chin będą bardzo dokładnie sprawdzane zanim trafią w ręce lekarzy i pielęgniarek.

To nie jest niestety jedyny podobny przypadek. Władze Hiszpanii niedawno wycofały z użycia szybkie testy pozwalające zdiagnozować infekcję koronawirusem w kilka minut. Okazało się bowiem, że mają dokładność na poziomie 30%, co czyni je całkowicie bezużytecznymi w diagnostyce. Rząd Chin twierdzi, że hiszpańska firma z której pośrednictwa korzystały władze kupiła je w firmie, która nie miała licencji na produkcję medyczną, sami Hiszpanie wskazują jednak, że według oficjalnej dokumentacji ich produkty spełniały normy unijne.

Bardzo podobna sytuacja miała miejsce wcześniej w Czechach, gdzie także wycofano chińskie testy z powodu małej dokładności. W piątek do grona oszukanych klientów dołączyła także Turcja – tamtejsze ministerstwo zdrowia ujawniło, że wysłane przez chińską firmę testy nie spełniają norm dokładności. Na szczęście była to partia próbna i teraz Ankara zamówi nowe testy w innej firmie.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Business Insider, Al-Jazeera
Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts