„Skoro nie jest Pani w stanie nam pomóc w obecnej sytuacji kryzysu, to proszę, żeby Pani przynajmniej powstrzymała się przed przeszkadzaniem nam w wysiłkach ochronnych”

– napisał Orban w liście, który przytoczył dziś jego rzecznik Bertalan Havasi.

Poprosił też Pejczinović Burić, by przestudiowała tekst projektu złożonego w węgierskim parlamencie i sprawdziła podobne akty prawne innych państw.

Burić wystosowała we wtorek list do Orbana, w którym napisała, że z uwagą śledzi rozwój wydarzeń na Węgrzech w nadzwyczajnej sytuacji pandemii. Zaznaczyła m.in., że bezterminowy i pozbawiony kontroli stan zagrożenia nie gwarantuje poszanowania podstawowych zasad demokracji ani tego, by pilne działania ograniczające podstawowe prawa człowieka były proporcjonalne do zagrożenia, które mają zwalczać.

11 marca rząd Węgier wprowadził stan zagrożenia z powodu pandemii koronawirusa. 20 marca złożono w parlamencie projekt ustawy przedłużającej ten stan. Zapisano tam m.in., że rząd mógłby w czasie stanu zagrożenia zawieszać stosowanie niektórych ustaw i podejmować inne nadzwyczajne kroki w celu zagwarantowania życia i zdrowia obywateli, bezpieczeństwa prawnego i stabilności gospodarki narodowej. Dopóki obowiązuje stan zagrożenia, nie można by też organizować wyborów uzupełniających ani referendów. W projekcie przewidziano też kary do 8 lat więzienia za złamanie zasad obowiązujących podczas stanu zagrożenia, jeśli będzie to skutkowało czyjąś śmiercią, oraz do 5 lat za rozgłaszanie nieprawdziwych faktów, które mogą obniżać skuteczność walki z koronawirusem.

Na Węgrzech stwierdzono dotąd 261 przypadków zakażenia koronawirusem. Dziesięć osób zmarło, a 28 uznano za wyleczone.