Jak w świetle nowych zakazów będą funkcjonować taksówki? Jest odpowiedź ze strony MSWiA

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/birgl

  

Jak będą w świetle nowych obostrzeń funkcjonowały taksówki? - Taksówkarz może przewozić więcej niż jedną osobę - odpowiada wiceszef MSWiA, Błażej Poboży.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w RMF FM mówił o wprowadzonych przez rząd kolejnych restrykcji w związku z epidemią koronawirusa, które obejmują zakaz zgromadzeń i ograniczenia w przemieszczaniu się.

Poboży zapytany został m.in., czy w świetle nowych obostrzeń taksówkarz może przewozić więcej niż jednego pasażera.

- Stoimy na stanowisku, że, oczywiście, jest to dopuszczalna sytuacja

 – powiedział.

Jak zaznaczył, ta kwestia poruszana była zarówno podczas sztabu w MSWiA, jak i podczas odprawy z komendantami służb.

Wiceszef MSWiA wskazał, że obostrzenia dotyczą transportu zbiorowego, gdzie wprowadzono zasadę, że maksymalne zapełnienie to połowa miejsc siedzących.

Dopytywany, czy na samorządowcach ciąży obowiązek, aby w autobusie nie było więcej osób, wiceminister odparł, że zgodnie z prawem ten obowiązek dotyczy osoby prowadzącej pojazd.

Poboży zaznaczył, że obecnie obserwujemy mniejszy przyrost zachorowań niż w innych krajach, co w jego ocenie wynika z "żelaznej" dyscypliny samych obywateli.

- Jestem przekonany, że większość osób wsiadając do autobusu, widząc, że jest ich więcej, sama zwróci uwagę kierowcy

 – powiedział wiceszef MSWiA.

Wskazując ponadto, że z tym rozwiązaniem można poradzić sobie na różne sposoby, Poboży podał przykład Gdyni, gdzie - jeszcze przed wejściem w życie rozporządzenia - na co drugim miejscu siedzącym w autobusie umieszczono informację, że to miejsce jest wyłączone z transportu.

Obowiązujące od 25 marca do 11 kwietnia rozporządzenie, oprócz ograniczenia w transporcie publicznym, wprowadza także zakaz swobodnego przemieszczania się poza celami bytowymi, zdrowotnymi, zawodowymi.

Obostrzenia nie dotyczą: dojazdu do pracy, wolontariatu, załatwiania spraw niezbędnych do życia codziennego (np. niezbędnych zakupów, wykupienia lekarstw, opieki na bliskimi, wyprowadzenia psa). Przemieszczać się można jedynie w grupie do dwóch osób, choć nie dotyczy to rodzin. 



Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Holandia: Chiny sprzedały wadliwe maseczki

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Władze Holandii kupiły w Chinach 1,3 miliona maseczek chirurgicznych. Okazało się, że nie chronią przed wirusem.

Holandia zamówiła w Chinach miliony maseczek chirurgicznych dla personelu szpitali, z których pierwsza dostawa -1,3 miliona sztuk – dotarła do tego państwa 21 marca. Od razu rozpoczęto ich dystrybucję do szpitali i innych miejsc, gdzie mogą być potrzebne. 

Pojawił się jednak pewien istotny problem. Zgodnie z zamówieniem chińskie maseczki powinny spełniać normy ochrony FFP2. To środkowa z trzech europejskich norm, takie maseczki nie chronią do końca przed wirusem, ale zmniejszają szansę infekcji, a z racji niższej ceny stały się podstawowym wyposażeniem walczących z epidemią. Okazało się jednak, że te sprowadzone z Chin nie tylko przepuszczają więcej cząsteczek niż według normy powinny, ale także zostały źle uszyte, przez co nie przylegają ściśle do twarzy. Po otrzymaniu informacji o tym problemie ministerstwo przeprowadziło własne testy, które ją potwierdziły. 

Kiedy tylko dostarczono je do naszego szpitala od razu odrzuciliśmy te maseczki. Jeżeli te maseczki nie przylegają ściśle, cząsteczki wirusa mogą po prostu ją ominąć. Nie używamy ich, to niebezpieczne

 - powiedział holenderskim mediom anonimowo jeden z lekarzy. 

W związku z otrzymaniem informacji o tym, że chińskie maseczki nie spełniają norm bezpieczeństwa holenderskie Ministerstwo Zdrowia postanowiło wstrzymać dystrybucję tych maseczek. Szpitale zostały natomiast poproszone o to, aby oddać te już otrzymane. Łącznie chodzi o ok. 600 tysięcy sztuk. Ministerstwo obiecało również, że przyszłe dostawy z Chin będą bardzo dokładnie sprawdzane zanim trafią w ręce lekarzy i pielęgniarek.

To nie jest niestety jedyny podobny przypadek. Władze Hiszpanii niedawno wycofały z użycia szybkie testy pozwalające zdiagnozować infekcję koronawirusem w kilka minut. Okazało się bowiem, że mają dokładność na poziomie 30%, co czyni je całkowicie bezużytecznymi w diagnostyce. Rząd Chin twierdzi, że hiszpańska firma z której pośrednictwa korzystały władze kupiła je w firmie, która nie miała licencji na produkcję medyczną, sami Hiszpanie wskazują jednak, że według oficjalnej dokumentacji ich produkty spełniały normy unijne.

Bardzo podobna sytuacja miała miejsce wcześniej w Czechach, gdzie także wycofano chińskie testy z powodu małej dokładności. W piątek do grona oszukanych klientów dołączyła także Turcja – tamtejsze ministerstwo zdrowia ujawniło, że wysłane przez chińską firmę testy nie spełniają norm dokładności. Na szczęście była to partia próbna i teraz Ankara zamówi nowe testy w innej firmie.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Business Insider, Al-Jazeera
Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts