Jutro o godz. 14:00 rozpocznie się posiedzenie Sejmu, które będzie dotyczyło zmian regulaminu Sejmu. Posłowie będą pracowali w kilku salach.

Mimo stanu zagrożenia epidemicznego, jaki jest w Polsce, za tradycyjnym posiedzeniem Sejmu opowiedziała się Koalicja Obywatelska i Konfederacja.

Dodatkowo, podczas posiedzenia Prezydium Sejmu z ust wicemarszałek i kandydatki PO na prezydenta Małgorzaty-Kidawy Błońskiej padły szokujące słowa, o czym poinformowała na Twitterze wicemarszałek Małgorzata Gosiewska z Prawa i Sprawiedliwości.

Wicemarszałek Gosiewska, pytana przez Niezalezna.pl o to, w jakiej sytuacji padły słowa Kidawy-Błońskiej, zrelacjonowała, że było to pod koniec posiedzenia prezydium.

Wywiązała się między nami dyskusja, bo pani wicemarszałek Kidawa-Błońska kwestionowała słowa pani marszałek Witek, przerywając jej i tłumacząc, że najważniejsza jest konstytucja. Ja wtedy nie wytrzymałam i powiedziałam, że konstytucja jest przecież dla ludzi. Zapytałam ją, czy dla niej konstytucja jest ważniejsza niż ludzkie życie i zdrowie Polaków. Odpowiedziała "tak, konstytucja jest ważniejsza". Ręce mi opadły

- mówiła.

Małgorzata Gosiewska dopytywana, jaka była reakcja pozostałych członków prezydium Sejmu na takie słowa, odpowiedziała, że nic nie powiedzieli, ale wypowiedzieli się w tej kwestii każdy z osobna wcześniej.

Widać wyraźnie, że mamy podział opozycji na tę, która podchodzi odpowiedzialnie do swoich obowiązków i czuje się odpowiedzialna za zdrowie Polaków, czyli Lewicę i PSL, których politycy wielokrotnie wypowiadali się, abyśmy w konsensusie doprowadzili do tego, aby posiedzenie odbyło się w formie internetowej, z odległości. Natomiast PO w koalicji z Konfederacją prą do posiedzenia Sejmu bez względu na koszty, jakie ono wywoła, bez względu na to, że narażamy życie innych parlamentarzystów, w tym osób chorych i starszych, ale też pracowników Kancelarii Sejmu, którzy to posiedzenie muszą obsłużyć i ich rodzin, nie patrząc na konsekwencje, jakie mogą z tego wynikać

- mówiła.

Wicemarszałek podkreśliła, iż obawia się, a wręcz graniczy to z pewnością, że "wszyscy będziemy musieli być poddani kwarantannie".

Niemożliwym jest, aby pośród ponad tysiąca osób, które będą zgromadzone w budynku na posiedzeniu nie znalazł się ktoś, kto będzie nosił wirusa

- dodała.