Mecz, który przyśpieszył epidemię koronawirusa. Wstrząsające wnioski po spotkaniu Ligi Mistrzów

/ atalanta.it

  

Mecz Atalanty Bergamo z Valencią w piłkarskiej Lidze Mistrzów przyspieszył epidemię koronawirusa – taką opinię wyraził we wtorek wieczorem członek Rady Wykonawczej WHO i doradca włoskiego ministra zdrowia profesor Walter Ricciardi.

Myślę, że ten mecz odegrał ważną rolę. Jedna trzecia mieszkańców Bergamo skupiła się na stadionie i tam się bawiła. To nie przypadek, że Bergamo jest najbardziej dotkniętym epidemią miastem i to nie przypadek, że osoby z Walencji przeniosły potem wirus do Hiszpanii

– powiedział Ricciardi w programie Rai News24.

Spotkanie, w którym piłkarze z Bergamo zmiażdżyli Valencię 4:1, rozegrano 19 lutego na stadionie San Siro w Mediolanie w obecności 45 792 kibiców. Na najważniejszy mecz w historii klubu przyjechały do stolicy Lombardii tysiące fanów Atalanty. Ogromna część z nich dojechała na stadion metrem, a wielu świętowało potem zwycięstwo swojej drużyny w mediolańskich pubach.

Dwa dni później w okolicach Padwy zmarł 78-letni Adriano Trevisan. Był pierwszą w Europie śmiertelną ofiarą koronawirusa. Od 4 marca, czyli 15 dni po meczu, krzywa liczby zarażonych w Bergamo zaczęła ostro piąć się w górę.

Tego wieczoru 40 tys. mieszkańców Bergamo pojechało na mecz do Mediolanu. Zebrali się na stadionie, inni oglądali Ligę Mistrzów w domu, z rodzinami, w grupach, w barach. Jest oczywiste, że wirus mógł szeroko się rozprzestrzenić

- powiedział we wtorek burmistrz Bergamo Giorgio Gori.

Piłkarze Atalanty cieszyli się z awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, ale ich mecz z Valencią miał opłakane skutki

O tragicznym wpływie meczu Atalanty Bergamo w Mediolanie na rozwój epidemii we Włoszech wskazywano już w ubiegłym tygodniu.

„Niestety, to była bomba biologiczna” – ocenił cytowany przez „Corriere della Sera” doktor Fabiano Di Marco, ordynator oddziału pulmonologii szpitala im. Jana XXIII w Bergamo.

To był mecz zero. Z perspektywy czasu szaleństwem było rozgrywanie go, ale sytuacja nie była jeszcze jasna

– ocenił doktor Francesco Le Foche w wywiadzie dla „Corriere dello Sport”.

Trzy tygodnie później Atalanta pojechała do Walencji na mecz rewanżowy. Ponownie pokonała rywali 4:3 i awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Spotkanie rozegrano przy pustych trybunach w związku z szerzącą się epidemią.

Minął jeszcze kolejny tydzień i Valencia ogłosiła, że aż 35 proc. pracowników klubu miało pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa.

Na świecie odnotowano do tej pory ponad 416 tys. zakażeń koronawirusem. Zmarło ponad 18,5 tys. osób.

We Włoszech, najbardziej dotkniętym pandemią państwie Europy, liczba zachorowań zbliża się do 70 tys. Zanotowano 6820 zgonów, ponad dwa razy więcej niż według oficjalnych statystyk w Chinach, skąd koronawirus rozprzestrzenił się na cały świat.



Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Friedman: „Nie przewiedziałem tej pandemii”. Prognoza słynnego analityka o zakończeniu kryzysu

  

- Ja na pewno nie przewidziałem tej pandemii. Wiedzieliśmy, że będą jakieś pandemie, ale na pewno nie teraz stwierdził w rozmowie z red. Michałem Rachoniem w TVP Info w "Minęła 20" dr George Friedman, amerykański politolog i twórca Stratfor, prywatnej agencji wywiadowczej specjalizującej się w geopolityce. Jak uspokoił, „kiedy Amerykanie wpadają w histerię, to wtedy najszybciej znajdują rozwiązanie każdego problemu”. - Więc jest założenie, że pewnego rodzaju lekarstwo, sposób na złagodzenie tego lekarstwa się pojawi – stwierdził.

Rozmowa dotyczyła rozpowszechnienia się na świcie epidemii koronawirusa. Dr Friedman jest byłym doradcą ds. bezpieczeństwa dla amerykańskich dowódców wojskowych oraz twórcą prywatnej agencji wywiadowczej Stratfor. Jest ceniony za analizy możliwych przyszłych międzynarodowych scenariuszy geopolitycznych.

- Ja na pewno nie przewidziałem tej pandemii. Wiedzieliśmy, że będą jakieś pandemie, ale na pewno nie teraz. A ta pandemia jest dosyć dziwna. Wszystko zaczęło się w Chinach, najprawdopodobniej z uwagi na pewny deficyt higieny, ponieważ w ich supermarketach, które różnią się od tych naszych na Zachodzie, mają otwarte ryneczki, markety i jedzenie nie jest tam przetrzymywane w odpowiednich warunkach. W zw. z tym jest hipoteza że właśnie w ten sposób ten wirus i inne powstały tam. Ale nikt nie wiedział, jak dalece i jak szybko ten wirus się rozprzestrzeni. Nie ma lekarstwa na ten wirus ani na chorobę, ani nie ima szczepionki aby to powstrzymać. W zw. z tym jesteśmy w sytuacji, gdzie jedyną rzeczą, nad którą myśli świat medycyny, to to, żeby doprowadzić do sytuacji gdzie ludzie będą trzymali dystans między sobą, i wtedy po prostu nie dojdzie do rozprzestrzeniania się wirusa. Problem powstaje, ponieważ pytanie jak długo możemy tak funkcjonować, żyć? Jakie są skutki gospodarcze? I w pewnym momencie, kiedy zaprzestaniemy tych praktyk, a nie będzie lekarstwa, i szczepionki no to dojdzie do drugiej fali. I to już będzie problem globalny, ponieważ jak widzimy, sytuacja jest zła w każdym kraju. I w każdym kraju ten wirus rozwija się troszeczkę inaczej. Każdy stara się na swój sposób poradzić z tym. Tak że mamy problem medyczny, który staje się i problemem gospodarczym. To już było w historii, ale to trzeba by się cofnąć do średniowiecza, do czarnej śmierci i wtedy rzeczywiście tak było

- mówił.

[polecam:https://niezalezna.pl/230237-george-friedman-inwestuje-w-polske-i-zaklada-firme]

Na pytanie - Kiedy świat wyjdzie na prostą? - stwierdził:

- Stany Zjednoczone położyły na stole 10 proc. swojego PKB po to, aby przede wszystkim pokryć te straty, które mogą wyniknąć i żeby zapanować nad sytuacją. Wiemy też, że w USA trwają intensywne prace, jeżeli chodzi o lekarstwo i szczepionkę. Z tego co wiem, pracuje się na dwudziestoma już lekarstwami. Więc, jeżeli zaakceptujemy fakt, że ta pandemia jest tak przetłaczająca, że zaakceptujemy absolutnie wszystko, czego będzie się od nas wymagało, to wtedy musimy również założyć, że świat medyczny amerykański pracuje dzień i noc nad rozwiązaniem. A kiedy Amerykanie wpadają w histerię, to wtedy najszybciej znajdują rozwiązanie każdego problemu. Więc jest założenie, że pewnego rodzaju lekarstwo, sposób na złagodzenie tego lekarstwa się pojawi. Coś w tym stylu powiedział Donald Trump o tym, że „skończymy to zdestancjonowanie społeczne” do 1 maja. Więc jeżeli nie będzie lekarstwa do 1 maja, to to będzie istne szaleństwo. Ale wydaje mi się, że już pewne rozwiązanie może i jest. Nie wiem. Ale cały czas prezydent USA mówi o Wielkanocy, o końcówce maja. Inni mówią o 1 maja. I patrząc na wkład finansowy, który jest na prawdę duży, ale który skończy się najprawdopodobniej w maju bądź w czerwcu, to jedynym rozwiązaniem które jest możliwe, aby rozwiązać wszelkie problemy to rozwiązanie medyczne, a presja na nich jest naprawdę ogromne, a zasoby są jeszcze większe, bo dysponują wszelkimi zasobami. Myślę, że oczekiwania są takie, że się coś wydarzy. Nie wiem czy to prawda, czy nie, ale tak mi się wydaje. 

[polecam:https://niezalezna.pl/277395-polska-i-rumunia-jako-szczypce-dla-rosji-wojskowo-politycznie-to-wszystko-ma-sens]
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts