Sytuacja w Hiszpanii jest bardzo zła. Według statystyk, potwierdzono już ponad 35 tys. przypadków zakażonych koronawirusem, a ponad 2300 osób zmarło.

- Już dzisiaj w prasie mówi się, że prześcigamy Włochy. W Madrycie nie miejsc w szpitalach, ciała nie są chowane, ale są rozkładane na największym lodowisku w Madrycie

- powiedziała w "Poranku TVP Info" w rozmowie z Michałem Rachoniem mieszkająca w Madrycie dr Ewa Iszoro, architekt, wykładowca Uniwersytetu Rey Juan Carlos w Madrycie.

- Taką decyzję podjęto wczoraj, ponieważ nie ma możliwości - to bardzo źle zabrzmi - "przerobowych". Palenie zwłok trwa kilka godzin, nagle w samym Madrycie mamy 300 zgonów dziennie plus ludzie, którzy umierają "normalnie", ludzie nie przestali przecież umierać. Zakłady pogrzebowe sobie nie radzą, nie ma środków ochrony, środków dezynfekcyjnych, worków, trumien - nie ma niczego takiego. Zakłady pogrzebowe odmówiły współpracy, powiedziały "koniec"

- dodaje druga z rozmówczyń Rachonia, mieszkająca w Hiszpanii Renata Acosta. 

Media obiegła wczoraj przerażająca informacja, że w części hiszpańskich domów seniorów odnaleziono zwłoki pensjonariuszy. Sprawę ujawnili wojskowi, którzy zostali skierowani do dezynfekcji takich ośrodków. Sprawą zajęła się już hiszpańska prokuratura.

- Grupy wojskowych, którzy weszli do domów starców odkryli, że między żyjącymi staruszkami leża zwłoki. Personel albo sam jest chory, albo w tej sytuacji po prostu uciekł. Ludzie zostali pozostawieni sami sobie

- powiedziała Renata Acosta. 

Mieszkające w Hiszpanii Polki są zgodne, że sytuacja, z jaką obecnie musi zmagać się Hiszpania, jest efektem zaniedbań i lekceważenia problemu koronawirusa. Nie przestrzegano izolacji, zabrakło należytej kontroli. Dr Iszoro zaznacza, że obok braku reakcji ze strony rządu widoczny był zupełny brak świadomości zagrożenia w społeczeństwie. Acosta podkreśla, że do 15 marca władze Hiszpanii nie podjęły żadnych konkretnych działań.

- Minister zdrowia i główny inspektor sanitarny wychodzili na konferencje prasowe i mówili, że nic się nie dzieje i wszystko jest w porządku - mówi Renata Acosta. 

Kobiety wskazują na to, że nie bez znaczenia na wzrost zakażeń stały się organizowane 8 marca masowe manifestacje, także środowisk feministycznych, do udziału w których namawiał rząd. 

- Atmosfera jest tragiczna, nie tylko z powodu choroby i też z uwagi na tragedię ekonomiczną. W ogóle nie jesteśmy na to przygotowani. Duża część społeczeństwa poszła na przymusowe zwolnienie. Prawdopodobnie za kilka dni ludzie nie będą mieli pieniędzy nawet na jedzenie

- powiedziała dr Ewa Iszoro.