Pochodzący z RPA mistrz olimpijski z Londynu (2012) na 100 m st. klasycznym i wicemistrz z Rio de Janeiro (2016) ogłosił zakończenie kariery w 2018 roku. Koronawirusa stwierdzono w jego organizmie dwa tygodnie temu.

"Większość objawów już minęła, ale ciągle mój organizm jest wykończony. Nie jestem w stanie wykonać najmniejszego wysiłku. To najgorsza choroba, jaką kiedykolwiek przechodziłem. A przecież jestem zdrowym człowiekiem, mam silne płuca, nigdy nie paliłem papierosów, uprawiałem sport, prowadzę zdrowy styl życia i nadal jestem młody, a mimo wszystko mój organizm mocno ucierpiał"

- napisał w mediach społecznościowych 31-letni były pływak.

Van der Burgh przyznał, że miał bardzo wysoką gorączkę, a kaszel nadal go nie opuścił.

"Najgorsze jest jednak to, że nie jestem w stanie wyjść nawet na spacer. Jestem po nim ekstremalnie wykończony"

- skarży się.

To głównie dlatego apeluje do wszystkich sportowców o szczególną uwagę i dbałość. "Spustoszenie, jakie ten wirus robi w organizmie jest ogromne. Wrócić po nim do poprzedniej dyspozycji będzie ekstremalnie trudne. Uważajcie na siebie, a kontynuowanie przygotowań do igrzysk jest w tej chwili zbędnym ryzykiem" - ocenił.

Pandemia koronawirusa rozszerzyła się na cały świat. Zakażonych jest już ponad 340 tys. osób, w tym 14,7 tys. zmarło. Epicentrum choroby znajduje się obecnie w Europie.