Z sondażu United Survey Company dla "DGP" i RMF FM wynika, że Władysław Kosiniak-Kamysz mógłby liczyć na 8,7 proc. poparcia, a Krzysztof Bosak na 6,6 proc. (wyprzedził Roberta Biedronia i Szymona Hołownię), z kolei Robert Biedroń otrzymałby 5,7 proc., a Szymon Hołownia – 2,9 proc.

Z kolei w drugiej turze wyborów - gdyby doszło do pojedynku Andrzeja Dudy z Małgorzatą Kidawą-Błońską, Duda mógłby liczyć na 55,6 proc. poparcia, zaś Kidawa-Błońska na 35,9 proc, 8,5 proc. nie wiedziało na kogo głosować. W pojedynku z Kosiniakiem-Kamyszem Duda otrzymałby 49,2 proc., zaś kandydat PSL 36,6 proc., a 14,2 proc. nie potrafiło wskazać osoby, na którą by zagłosowało.

Marcin Duma z United Survey radzi by, ze względu na epidemię ostrożnie podchodzić do tych wyników.

"Jeśli chodzi o wnioski polityczne, to ten sondaż można uznać za niemiarodajny w tym sensie, że wynik wyborczy byłby inny"

- uważa Duma.

W badaniu zapytano też, czy I tura wyborów powinna odbyć się 10 maja. 71,7 proc. ankietowanych uważa, że I tura wyborów prezydenckich – zaplanowana na 10 maja – powinna zostać odłożona. 16,1 proc. ocenia, że głosowania nie trzeba przekładać, a 12,2 proc. nie ma zdania.

Ankietowani odpowiedzieli też na pytanie, czy poszliby głosować. Gdyby wybory miały się odbyć w minioną niedzielę, udział w nich zadeklarowało mniej niż 40 proc. Większość (55,4 proc.) nie udałaby się do lokali wyborczych. Jak zwraca uwagę dziennik, to najniższy wynik w historii IBRiS lub United Surveys, które robią sondaże dla "Dziennika Gazety Prawnej" i RMF FM.

"To i inne badania pokazują, że Polacy nie tylko stracili zainteresowanie wyborami, ale przede wszystkim boją się pójść zagłosować, by się nie zarazić"

- powiedział Marcin Duma z United Survey. Obawy te dotyczą elektoratów wszystkich kandydatów.

Sondaż zrealizowano metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych, wspomaganych komputerowo (metoda CATI), na reprezentatywnej grupie 1100 respondentów w dniu 20 marca 2020 r.