Wiceprezes PSL Adam Jarubas poinformował dzisiaj na Twitterze, że poddał się testowi na obecność koronawirusa, który dał wynik pozytywny. Polityk jest w szpitalu i - jak zapewnił - czuje się dobrze. Jarubas  był wprawdzie na sesji Parlamentu Europejskiego w zeszłym tygodniu, ale wówczas obowiązywały już środki ostrożności.

Z informacji biura prasowego PE wynika, że Polak jest pierwszym zgłoszonym eurodeputowanym, u którego potwierdzono koronawirusa.

O możliwe konsekwencje stwierdzenia patogenu u Adama Jarubasa, a także o to jak wyglądają procedury bezpieczeństwa w Parlamencie Europejskim, zapytaliśmy europosła PiS Ryszarda Czarneckiego.

- W poniedziałek leciałem z nim samolotem na trasie Warszawa-Bruksela, a potem jechaliśmy jednym autobusikiem do parlamentu. Współczuję mu bardzo i trzymam kciuki, żeby jak najszybciej wyzdrowiał.

-powiedział polityk.

Pytany o bezpośrednie kontakty innych europosłów z Adamem Jarubasem, które mogły nieść ryzyko infekcji, Ryszard Czarnecki odparł, że „każdemu z polskich i nie tylko polskich europosłów życzy zdrowia”.

- Mam nadzieję, ze nikt się nie zarazi, choć kwarantannę odbywa już przewodniczący parlamentu Europejskiego, Włoch Dawid Maria Sasoli. Jest także chory główny negocjator brexitu Michael Bernier, a auto-kwarantannie poddał się Frans Timmermans

- wskazał Czarnecki.

Mówiąc o środkach ostrożności, które obowiązują obecnie w Parlamencie Europejskim, europoseł PiS wskazał, że instytucja ta po raz pierwszy w historii zamknęła drzwi przed europosłami. 

- Od minionego poniedziałku, aż do przyszłego jest zamknięty na cztery spusty. Po raz pierwszy przeniesiono pracę ze Strasburga do Brukseli. To było w zeszłym tygodniu i tak będzie chyba w przyszłym tygodniu. Po raz pierwszy też w czwartek będzie głosowanie zdalne, mailowe

- podkreślił były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.


Służby prasowe europarlamentu przyznały, że na razie nie mają żadnych informacji, by którykolwiek inny eurodeputowany z któregoś z innych krajów miał koronawirusa. Rozmówcy zastrzegają jednak, że europosłowie są w swoich krajach i mogli nie przekazać informacji o ewentualnym własnym zakażeniu do Brukseli.