Skandal w Ministerstwie Zdrowia

  

Z ustaleń portalu Niezależna.pl wynika, że resort zdrowia zwolnił ok 20 pracowników Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji. Zwolnieni pracownicy czują się oszukani, podkreślają, że byli zatrudnieni na umowy zlecenia, lecz od lipca pracowali nielegalnie i nie otrzymali wynagrodzeń.

Okazuje się, że każda z ok. dwudziestu osób pracujących na zlecenie w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji, musiała pod koniec czerwca złożyć wniosek o przedłużenie umowy na lipiec. Następnie wnioski zostały podpisane przez dyrektora departamentu i trafiły do kadr w celu zatwierdzenia. 11 lipca okazało się, że umowy nie zostaną podpisane, bo nie ma na to pieniędzy. Wieści błyskawicznie rozeszły się wśród pracowników departamentu.

Obawiając się skandalu, dyrekcja zapewniała, że wszystko zostanie jakoś załatwione i zachęcała, aby pracownicy nadal chodzili do pracy i wykonywali swoje obowiązki.

- Byliśmy dwa tygodnie w pracy bez żadnej umowy. Dyrektor nas zwodził. Cały lipiec pracowaliśmy nielegalnie, bo nie można było podpisać umów wstecznych – tłumaczy w rozmowie z portalem Niezależna.pl jedna ze zwolnionych osób.

Umowy z pracownikami nie zostały podpisane także na sierpień. Formalnie nie posiadając żadnych umów, pracownicy departamentu mogli nie przychodzić do pracy, ale cały czas liczyli na pomyślne zakończenie całej sprawy. Wczoraj okazało się, że konta pracowników zostały zablokowane, a oni nie mogą się już pojawiać w ministerstwie. Zostali wyrzuceni z pracy, a należnych pieniędzy nadal nie dostali.

Sprawa dotyczy jednego z najważniejszych departamentów w resorcie zdrowia. Departament polityki lekowej i farmacji zajmuje się ustawą refundacyjną, listami leków refundowanych.

- Departament został pozbawiony niemal połowy pracowników. Kto teraz będzie zajmował się listą leków refundowanych, skoro nie ma już komu pracować? - zastanawia się nasz informator.

Skontaktowaliśmy się z biurem prasowym Ministerstwa Zdrowia i poprosiliśmy o oficjalne stanowisko resortu w sprawie zwolnień pracowników Departamentu Polityki Lekowej i Farmaceutycznej. Otrzymaliśmy zapewnienie, że rzecznik Ministerstwa Zdrowia zapozna się z naszymi pytaniami i postara się do nich ustosunkować.



Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Zabójstwo Gruzina miało motyw polityczny?

/ flickr.com/Silber_Mel/CC BY-SA 2.0

  

Berlińska prokuratura poinformowała, że w stolicy Niemiec zatrzymano obywatela Rosji podejrzanego o zabójstwo Gruzina. Media zwracają uwagę, że zabójstwo mogło mieć motyw polityczny.

Gruzińska organizacja pozarządowa Centrum Badania i Monitoringu Praw Człowieka informuje, że zabity to Zelimchan Changoszwili, który uczestniczył w drugiej wojnie czeczeńskiej. W latach 2001-2005 był jednym z dowódców polowych. Pracował później w antyterrorystycznym wydziale MSW Gruzji. Według organizacji 40-latek został zabity strzałem w głowę 23 sierpnia, kiedy szedł do meczetu.

Portal Echo Kawkaza podaje, że Changoszwili walczył w II wojnie czeczeńskiej (1999-2009) po stronie czeczeńskich separatystów. Rosja wydała za nim list gończy.

Rosyjska niezależna "Nowaja Gazieta" pisze, że w 2015 roku w stolicy Gruzji Tbilisi próbowano zabić Changoszwilego poprzez ostrzelanie jego samochodu. Został wtedy ranny. Po tym zdarzeniu Changoszwili wraz z rodziną wyjechał na Ukrainę, a następnie do Niemiec. Według portalu Echo Kawkaza ubiegał się on w Niemczech o azyl polityczny. Mężczyzna uważał, że za próbą jego zabójstwa w Tbilisi stały rosyjskie władze - podaje Radio Swoboda.

"Zasadniczo śledczy i eksperci ds. bezpieczeństwa uważają, że do pomyślenia są dwa scenariusze. Jednym z nich byłoby zabójstwo związane z przestępczością zorganizowaną. W służbach bezpieczeństwa wielu państw NATO za bardziej wiarygodny uznano też motyw polityczny zabójstwa, być może dokonanego przez tajną służbę, taką jak rosyjski wywiad wojskowy GRU"

- pisze portal Spiegel.

Według portalu Spiegel Online Changoszwili był zaufaną osobą gruzińskich służb bezpieczeństwa i pomagał w "walce z rosyjskimi wpływami" w regionie.

Portal Echo Kawkaza zaznacza, że zabity Changoszwili pochodzi z Wąwozu Pankisi w północno-wschodniej Gruzji, w pobliżu granicy z Czeczenią i Dagestanem.

Media informują, że zatrzymany 49-letni mężczyzna pochodzi z wchodzącej w skład Rosyjskiej Federacji Republiki Czeczeńskiej. Po oddaniu strzału do Changoszwilego podjął on próbę ucieczki na rowerze. Policji udało się schwytać podejrzanego oraz skonfiskować jego pistolet, który wyrzucił do rzeki Sprewy. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl