Adam Abramowicz w opublikowanym dziś liście do premiera Mateusza Morawieckiego podkreślił, że pandemia koronawirusa "pustoszy gospodarkę" i polskie firmy odczuwają to już bardzo dotkliwie. Wielu obawia się bankructwa, nie ma przychodów, nie ma też znaczących oszczędności, a stałe koszty są, trzeba również utrzymać rodzinę - dodał.

Rzecznik MŚP ocenił, że ogłoszona przez prezydenta i rząd "Tarcza Antykryzysowa" zawiera wiele cennych instrumentów pomocowych dla firm, które mogą pozwolić im przetrwać.

Abramowicz zwrócił jednak uwagę, że przedsiębiorcy potrzebują możliwie jak najbardziej prostych i odbiurokratyzowanych procedur, by móc sięgnąć po tę pomoc.

"Nie ma teraz czasu na rozpatrywanie podań, analizowanie załączników, wypełnianie wniosków i ankiet"

- podkreślił.

Abramowicz w liście do premiera przywołał przykład pani Ani, która od 17 lat prowadzi na wsi mały zakład fryzjerski. Pracuje sama, spłaca kredyt hipoteczny, były też miesiące, że nie miała z czego zapłacić zryczałtowanego ZUS, nie prowadzi też księgowości - rozlicza się za pomocą karty podatkowej. Po wybuchu epidemii, w zakładzie ma 3-4 klientów dziennie. Niebawem będzie musiała zapłacić za prąd, ZUS, oraz ponieść inne koszty, a pozostaje jeszcze życie - wyliczył autor listu do premiera.

Rzecznik poinformował, że pani Ania chciała skorzystać z możliwości odroczenia płatności ZUS na trzy miesiące, ale nie była w stanie wypełnić wniosku. ZUS wymaga bowiem, informacji od 2017 roku. Pytania dotyczą m.in. zobowiązań podatkowych, majątku trwałego, jak wielu ma dostawców, czy firma jest w strukturze kapitałowej, czy otrzymuje granty. A to wszystko - jak podkreślił Abramowicz - w rozbiciu na trzy lata.
Zwrócił ponadto uwagę, że jeżeli przedsiębiorca wcześniej zalegał ze składkami na ZUS, pomoc mu nie przysługuje. Takich przypadków są setki - zaznaczył rzecznik MŚP.

"Pozostaje zastąpić biurokratyczny i nieefektywny instrument, który obowiązuje obecnie prostym i szybkim zgłoszeniem e-mailem bądź pocztą chęci zrezygnowania z opłacania składki na ubezpieczenie społeczne z zachowaniem obowiązkowej składki zdrowotnej, takie rozwiązanie nie podlega pomocy de minimis i jest pozbawione obowiązku składanie wyżej opisanego wniosku"

- postuluje Abramowicz.

Według wyliczeń rzecznika, gdyby wszystkie firmy płacące obecnie ZUS zrezygnowały z odprowadzania składek, to ubytek w FUS (Funduszu Ubezpieczeń Społecznych) za trzy miesiące wyniósł by 3 mld zł. Zwrócił jednak uwagę, że mimo kryzysu będą firmy, które mają zasoby i będą miały przychody, stąd koszty dla FUS byłby mniejsze.