Braterska solidarność?

  

Szef rządowej Agencji Rozwoju Przemysłu nazywa się Wojciech Dąbrowski. Spółką zależną od ARP jest Eurolot. Nowy prezes Eurolotu nazywa się... Mariusz Dąbrowski. Pewien polityk opozycyjny na konferencji prasowej przed dwoma tygodniami stwierdził, że jest to przykład nepotyzmu, bo obaj panowie są... braćmi.

I co się stało? Afera w rządzie? Burza w mediach? A skąd, nic z tych rzeczy. Zaległa głucha cisza. Sami zainteresowani dumnie milczą w myśl zasady, że ich karawana polityczno-biznesowa i tak jechać będzie dalej. Rzecznik rządu też nabrał wody w usta albo zajął się pilnowaniem domu w Krakowie, byle jego niemiecki właściciel był zadowolony. Prorządowe media wolą zajmować się opozycją. Czasem też skrytykują rząd, ale ten Jarosława Kaczyńskiego, który przestał rządzić... pięć lat temu. Na Zachodzie takie numery nie przeszłyby ani politykom, ani mediom. Pierwsi straciliby wiarygodność, a więc wyborców, drudzy też wiarygodność, a więc reklamodawców. Ale w Polsce hulaj dusza, piekła nie ma...

No, może w końcu się dowiemy, czy brat z rządowej agencji mianował brata na szefa rządowej spółki? Czy może to tylko zbieżność nazwisk  i obaj panowie wpadli na łamy „Codziennej” tylko przypadkiem. Przypadkiem, z tragarzami...

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Bank podejrzany o pranie pieniędzy

zdjęcie ilustracyjne / Philippedelavie CC0

  

Estoński Urząd Nadzoru Finansowego nakazał dziś zamknięcie estońskiego oddziału duńskiego banku Danske Bank. Estoński oddział, podejrzewany o przetransferowanie ok. 200 mld euro nielegalnych aktywów, ma być zamknięty w ciągu ośmiu miesięcy.

Zdaniem szefa estońskiego Urzędu Nadzoru Finansowego (Finantsinspektsioon) Kilvara Kesslera ”wieloletnie nadużycia Danske Banku i spowodowanie utraty wiarygodności branży finansowej Estonii wymagają jednoznacznego potępienia”.

Skandal związany z praniem pieniędzy, o które podejrzewany jest estoński oddział Danske Banku, został ujawniony na szeroką skalę w 2018 roku, kiedy to w związku ze śledztwem aresztowano dziesięciu pracowników banku. Stwierdzone nieprawidłowości dotyczyły lat 2007-2015 i transferu nielegalnych funduszy, w szczególności z Federacji Rosyjskiej oraz niektórych byłych republik radzieckich.

Istotne problemy dotyczyły działalności biznesowej klientów banku niebędących rezydentami Estonii. Bank zakończył prowadzenie usług dla tej grupy odbiorców dopiero w 2015 roku, mimo że pierwsze sygnały związane z podejrzeniem prania pieniędzy pojawiły się już kilka lat wcześniej.

Jak poinformowały dziś estońskie służby nadzoru w ciągu 20 dni bank ma przedstawić urzędnikom plan działania związany z zamknięciem oddziału na terenie kraju.

Finantsinspektsioon ma monitorować proces zakończenia działalności oddziału, aby zabezpieczyć interesy klientów oraz wiarygodność sektora finansowego. Zaznaczono, że jeśli bank nie zakończy działalności w terminie, za każdy dzień zwłoki będzie musiał zapłacić 100 tys. euro grzywny.

Na koniec 2018 roku klientami Danske Banku w Estonii było ok. 14,7 tys. deponentów, na których rachunkach zapisane było ok. 96 mln euro (ok. 90 proc. należało do estońskich rezydentów) i ok. 12,3 tys. pożyczkobiorców.

Liczne dochodzenia związane z podejrzeniem prania brudnych pieniędzy przez Danske Bank operujący na terenie Estonii prowadzone są nie tylko w Estonii i Danii, ale także w kilku innych krajach oraz ramach europejskiego nadzoru bankowego.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl