Według najnowszego sondażu Social Changes, 71 procent Polaków dobrze ocenia działania rządu w związku z epidemią koronawirusa. O skomentowanie wyników sondażu poproszono w TVP Info Tomasza Sakiewicza. Przyznał on, że spodziewał się tego typu rezultatu. 

- Trzeba zwrócić uwagę na to, co często podkreślał minister Szumowski - że on się przełączył na tryb apolityczny. Czyli, że w jego działaniach nie ma chęci pozyskania poparcia politycznego tylko pozyskania maksymalnej akceptacji społecznej dla tych działań, które chronią ludzi przed roznoszeniem epidemii. To ludzie doceniają, póki ten tryb jest pozytywny, nastawiony na walkę o zdrowie Polaków i nie widać w tym innych celów, to to poparcie będzie rosło. Tym bardziej, że realizacja tego celu podstawowego jest bardzo skuteczna. Mamy jednak niską umieralność, poniżej 3 procent, jeżeli patrzeć na statystyki. I mamy jednak niezbyt dużą liczbę zachorowań - ta liczba wzrośnie, ale to tempo jest nieporównywalnie mniejsze do porównywalnej wielkości krajów w Europie. Na razie te działania są bardzo skuteczne, a mamy jeszcze bardzo ciekawy pakiet ekonomiczny

- podkreślił redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

Według Sakiewicza, jest szansa, że gospodarka podniesie się po czasie epidemii i wskazują na to konkretne działania rządu. 

- Skumulowana suma różnych działań, budżetowych i pozabudżetowych, które będą podejmowane, jest pozytywnym bodźcem i pomoże podnieść gospodarkę w momencie, kiedy ta zacznie wychodzić z kwarantanny. Czyli gospodarka dostanie sygnał: nie upadniecie, poradzicie sobie, inwestujcie, działajcie w momencie, kiedy zacznie się kończyć kwarantanna. Po pierwsze, efekt psychologiczny potężny

- zaznaczył.

Tomasz Sakiewicz porównał także działania obecnego rządu z pracą poprzedników w podobnych sytuacjach w przeszłości, jak na przykład powodzie. Dla rządu PO-PSL to porównanie nie wypada korzystnie. 

- Mieliśmy do czynienia z bardzo dużą niefrasobliwością wcześniej, z taką absencją państwa. Przy masowych kataklizmach rząd się ograniczał tylko do bezpośrednich działań, czyli ratowano bezpośrednio zagrożonych, ale nawet nie ograniczono zjawiska. Wtedy dokonywała się jakaś potencja absencja rządu. Pamiętam, jak minister Rostowski przekonywał wszystkich, że złotówka będzie mocna, co spowodowało masowe pobieranie kredytów, szczególnie frankowych. Ci ludzie do dziś są ofiarą tego typu pomysłów. Nie dość, że była potężna absencja państwa w walce z kryzysami zewnętrznymi, to jeszcze mieliśmy do czynienia z bardzo nietrafnymi analizami. Nawet, jeżeli jakieś środki podejmowano, to one były przeciwskuteczne. W tej chwili mamy do czynienia z gigantycznym zaangażowaniem państwa na skalę nie do porównania z czymkolwiek. A po drugie, nikt nie tłumaczy już ludziom, że jak jest powódź to woda spłynie albo, że trzeba się ubezpieczać, tylko podejmuje się walkę ze skutkami tego kataklizmu, jakim jest dziś w epidemia, która uderza chyba jeszcze mocniej w gospodarkę niż w zdrowie ludzi

- zakończył.