Zniszczyć metropolitę

  

Krytyka abp. Jędraszewskiego, która płynie nie tylko ze strony środowisk LGBT, liberalnych mediów, opozycji, lecz także przedstawicieli tzw. Kościoła otwartego, prowokuje do postawienia fundamentalnych pytań o kondycję debaty publicznej w naszym kraju, prawdziwą wolność prezentowania poglądów.

Gdy sięgnąłem po jeden z numerów „Dziennika Polskiego”, niegdyś pisma umiarkowanego, dziś zorientowanego bardziej na lewo, uderzył mnie komentarz o wymownym tytule „Wszystkie natręctwa metropolity”. Według autora taką naturę ma fakt poruszania przez abp. Jędraszewskiego pewnych tematów (ostatnio w liście skierowanym do wiernych na Wielki Post), czyli LGBT, gender i ekologizmu. Opinię okrasza zabawną w swoim mniemaniu puentą, jakoby metropolitę rozpalała głównie płciowość. „Może to kwestia wrażliwości, inteligencji, wieku, a może charakteru” – kończy domorosłym psychologizowaniem. Tezy te można by łatwo zbić choćby ostatnim słowem arcybiskupa do wiernych, w którym apeluje o pozostanie w niedzielę w domach w obliczu zagrożenia koronawirusem. Kontrast między pełnym odpowiedzialności i troski zachowaniem metropolity a destrukcyjnymi działaniami opozycji aż nadto kłuje w oczy.

Ilustracja szerszego zjawiska

Pewnie można by przejść do porządku dziennego nad opinią z gazety o zasięgu lokalnym, gdyby nie fakt, że książkowo ilustruje ona zjawisko ataku na jednego z ważniejszych duchownych w naszym kraju, ataku, który jest inspirowany przez środowiska LGBT, opozycję polityczną, liberalne media, ale bywa też napędzany przez część przedstawicieli tzw. Kościoła otwartego. Szczególne „zasługi” ma tu w tym środowisko „Tygodnika Powszechnego”, o czym przekonuje tekst Piotra Sikory zamieszczony na internetowej stronie „TP”, w którym autor zarzuca metropolicie, że jego kazanie jest przeciwne nauce Chrystusa. Oczywiście te ataki są niczym strzelanie z kapiszonów w porównaniu z „działami” wytaczanymi przez środowiska LGBT. Jak daleko można posunąć się w atakowaniu metropolity krakowskiego, zaprezentowali przedstawiciele środowisk homoseksualnych w Poznaniu podczas wyborów Mister Gay Poland. Jednym z punktów programu był występ drag queen, która w trakcie swojego „show” poderżnęła gardło dmuchanej kukle z doczepioną podobizną arcybiskupa.

Bezpardonowy atak

Powtarzające się ataki na abp. Jędraszewskiego są o tyle przykrym, momentami niesmacznym czy wręcz skandalicznym, co pouczającym zjawiskiem, które obnaża mechanizmy debaty publicznej w naszym kraju.
Gdy w jednym z wywiadów abp Jędraszewski skrytykował ideologię ekologizmu i jej symboliczną emanację w postaci Grety Thunberg, zewsząd posypały się na niego gromy. Wiceprezydent Warszawy wzywał: „Jędraszewski, idź do diabła, tam jest twoje miejsce”. Jego partyjny kolega dodał, że „niektórzy biskupi powinni milczeć”. Krok dalej poszła europosłanka Janina Ochojska, która poskarżyła się na arcybiskupa w liście napisanym do szwedzkiej aktywistki. Robert Biedroń nagle zamienił się w gorliwego obrońcę Kościoła i Polski, perorując: „Opamiętaj się (!). Tego typu wypowiedziami szkalujesz dobre imię prestiżowego liceum, Kościoła, a w konsekwencji – Polski. Fanatyzm i zacietrzewienie to zjawiska niebezpieczne”.
A przecież metropolita miał prawo wyrazić sprzeciw wobec ideologii, która jego zdaniem jest niebezpieczna. Miał też prawo skrytykować młodą aktywistkę. Tymczasem przeciwnicy wzywają go do opamiętania, nakazują milczenie, określają fanatykiem. Wzywają do szacunku i tolerancji, choć ich atak jest antytezą tych wartości.

Przeciw ideologii, nie osobie

Do dziś pamiętamy medialną burzę po słowach abp. Jędraszewskiego podczas mszy św. z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, kiedy ideologię homoseksualną określił mianem „tęczowej zarazy”. Wywołało to histeryczne reakcje polityków. Naczelny działacz LGBT Robert Biedroń stwierdził, że: „Z takimi poglądami abp Jędraszewski byłby raczej po drugiej stronie barykady niż powstańcy”, czym właściwie zestawił go z nazistami. Wtórował mu jego partner: „Jędraszewski, będziesz mieć krew na rękach”. W swoim stylu na Twitterze trzy grosze dołożył Tomasz Lis, który metropolitę określił „twarzą polskiego pogaństwa”.
To tylko część „uprzejmości”, jakimi potraktowano arcybiskupa za odwagę mówienia rzeczy niepopularnych. Przez osoby publiczne był określany mianem m.in. troglodyty w sutannie, barbarzyńcy, człowieka dzikiego czy nazistowskiego arcybiskupa. Atak na abp. Jędraszewskiego był atakiem personalnym, w którym nie było nawet prób dyskusji z jego tezą. Gdy mówił o zagrożeniu „tęczową zarazą”, nie chodziło mu o piętnowanie ludzi, ale o wskazanie niebezpiecznej ideologii, która w zachodniej Europie już poczyniła spustoszenie, a do Polski coraz energiczniej się wdziera. Ale kto z tych zaciekłych wrogów zadał sobie choć odrobinę wysiłku, by rzetelnie przeanalizować sens jego słów?

Dlaczego on?

Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie o powody tak skrajnych reakcji na metropolitę krakowskiego. Nie głosi on niczego, co byłoby sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Nie jest prawdą, że jego poglądy w sprawie mniejszości seksualnych rozmijają się z oficjalnym stanowiskiem Kościoła katolickiego. Część mediów próbuje wmówić Polakom, że arcybiskup głosi poglądy sprzeczne ze stanowiskiem papieża Franciszka. Być może papież więcej mówi o szacunku, który należy się osobom o odmiennej orientacji seksualnej, a w słowach hierarchy częściej wybrzmiewa przestrzeganie przed niebezpieczeństwem ideologii, która nie tylko w jego ocenie zagraża tradycji, rodzinie, małżeństwu. To krytycy metropolity za wszelką cenę próbują przykleić mu łatkę homofoba, człowieka pełnego nienawiści. Arcybiskup Jędraszewski drażni środowiska LGBT i jego medialne zaplecze przede wszystkim dlatego, że jest jednym z najbardziej żarliwych obrońców tradycyjnych wartości, rodziny, człowieka ujmowanego w perspektywie antropologii chrześcijańskiej. Odważnie występuje przeciw tym zjawiskom, które w największym stopniu temu zagrażają. Przy tym czasem posługuje się językiem obrazowym, a nawet dosadnym, ale nie obraża konkretnych ludzi, tylko piętnuje zjawiska.
Celem ataków na metropolitę krakowskiego jest całkowite wykluczenie go z debaty, zmarginalizowanie jego roli, pokazanie, że każdy bardziej stanowczy opór wobec rewolucji obyczajowej serwowanej przez środowisko LGBT może skończyć się publicznym unicestwieniem. Arcybiskup Jędraszewski, pomimo zmasowanego ataku, nie dał się zastraszyć i nie zamierza łagodzić swojego stanowiska. Nie ma wątpliwości, że opozycja przy akompaniamencie liberalnych mediów wojny z nim nie zakończyły. Od wyników tego starcia zależy nie tylko kondycja Kościoła, lecz także naszego kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts