Przetrwać kwarantannę

  

Zamknięte granice, przebywanie w domach, powroty na ostatnią chwilę i pomoc państwa dla turystów, którzy utknęli poza granicami Polski – walka z pandemią koronawirusa dopiero się rozpoczęła. Rząd podjął radykalne kroki, ale jak najbardziej słuszne, co podkreśla większość lekarzy i specjalistów od bezpieczeństwa.

Prawdą jest to, że budżet domowy niemal każdego z nas ucierpi. Zamknięte galerie handlowe, kina, teatry, kawiarnie, szkoły, zakłady fryzjerskie, siłownie i wiele innych zakładów pracy – to odbije się niekorzystnie na naszej gospodarce. Najważniejsi politycy Zjednoczonej Prawicy otwarcie deklarują potrzebę nowelizacji budżetu tak, by polityka fiskalna przetrwała być może najtrudniejszy okres w ostatnich trzech dekadach.
Jednocześnie obóz rządzący opracowuje pakiet pomocy dla firm i samozatrudnionych, by częściowo zrekompensować straty z powodu pandemii koronawirusa. Nie łudźmy się – takie gesty, chociaż potrzebne w trosce o solidarność z poszkodowanymi, nie załatwią wszystkiego.

Lepiej żyć czy mieć

Sytuacja jest nadzwyczajna. Dwa miesiące temu nikt nie mógł jeszcze przewidzieć, że tak szybko rozprzestrzeni się groźna zaraza SARS-CoV-2. Rząd może jedynie łagodzić skutki pandemii i chronić system służby zdrowia przed przeciążeniem. Dlatego wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego, a lekarze, politycy, celebryci namawiają nas do pozostania w domach (ale nie oznacza to niewychodzenia na spacer czy braku aktywności fizycznej na świeżym powietrzu, z dala od innych ludzi).

Musimy żyć jak na wojnie i nie mamy najmniejszego wpływu na kryzys – podobnie jak rząd, możemy tylko łagodzić skutki zarazy i dzięki obywatelskiej postawie odciążyć szpitale. Zamknięcie granic państwa i kolejne niedogodności, które jeszcze przed nami, to nie są krótkowzroczne decyzje, jak usiłują przekonywać krytycy poczynań rządu. Oczywiście, ci należą do mniejszości, ponieważ ogromna rzesza Polaków wystraszyła się skutków zachorowań na koronawirusa, biorąc sobie do serc prawdziwą apokalipsę we Włoszech czy w Hiszpanii.

Politycy rządzący zostali postawieni przed dylematem, w sytuacji nie do pozazdroszczenia. A mianowicie: lepiej żyć czy mieć? Czy ryzykować przeciążenie szpitali, czy minimalizować rozprzestrzenianie się wirusa? Przykład z samego ogniska zarazy nie pozostawia wątpliwości – odkąd wokół Wuhanu utworzono kordon sanitarny, nastąpił gwałtowny spadek zakażeń i ofiar śmiertelnych.

Błędy krajów Europy Zachodniej

Krytycy wprowadzenia quasi-stanu wyjątkowego powołują się na przykład brytyjski. Obawiają się, pewnie szczerze, o własne portfele i poziom zamożności bliskich w kolejnych miesiącach. O to, co ich czeka już po opanowaniu kryzysu, gdy wszystko wróci do normalności.

Przypadek Wielkiej Brytanii działa jednak na niekorzyść ich argumentów w zderzeniu z rzeczywistością. W tym czasie, gdy zwolennicy nicnierobienia i pozostawienia swobód obywatelom przez premiera Borisa Johnsona przekonywali, że to najlepsze rozwiązanie, koronawirus zarażał średnio jedną osobę dziennie. Nagle nastąpił lawinowy wzrost zachorowań. Pod koniec ubiegłego tygodnia przypadków śmiertelnych było już 21, a wczoraj (stan na środowy poranek) – 71, przy niemal 2000 stwierdzonych zakażeń. Brytyjskie ministerstwo zdrowia ostrzegało, że nastąpił największy jednodniowy wzrost od pojawienia się ogniska wirusa. Nie ma wątpliwości: jeśli Brytyjczycy nie podzielą losu Włochów, którzy opłakują swoich obywateli na potęgę, to będzie cud.

Włosi nie reagowali na ostrzeżenia premiera Giuseppego Contego. Chociaż zamknięto stadiony, w ostatnio rozegranej kolejce Serie A tłumy kibiców gromadziły się w knajpach, by wspólnie oglądać ulubione drużyny w akcji, popijać kawę i wino. Zaraza rozszerzała się w drastycznym tempie, choć u wielu osób nie dawała sygnałów. Włosi nie rezygnowali z imprez, odwiedzin bliskich, są bardzo rodzinnym i towarzyskim narodem. Płacą teraz za to cenę, bo stan wyjątkowy wprowadzono tam zbyt późno. Podobnie zresztą w Hiszpanii, gdzie już 14 tys. osób zakaziło się koronawirusem.

Nad Sekwaną odsetek zarażonych i zmarłych wzrasta lawinowo, ale Emmanuel Macron i premier Édouard Philippe nie widzieli żadnych przeszkód w zorganizowaniu wyborów samorządowych dla 45 mln uprawnionych. – Skoro nie boją się iść do sklepu, to nie będą się obawiali pójścia na wybory – stwierdził kompletnie odklejony od rzeczywistości szef francuskiego rządu. Tymczasem zasady są proste: kwarantanna ogranicza pandemię, jakikolwiek bliski kontakt z obcymi osobami w małych pomieszczeniach może się przełożyć na życie przede wszystkim seniorów.

Gdyby polski rząd poszedł za przykładem Wielkiej Brytanii i za biernością władz w Madrycie i Paryżu, zostałby oskarżony o igranie ludzkim życiem. – Pracujcie, spotykajcie się, imprezujcie, nic nas to nie obchodzi – tak miałoby to wyglądać?! W sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak pandemie zagrażające życiu, utrata pieniędzy – mówiąc brutalnie – to problem najmniejszy z grona poważnych. Co z tego, że moglibyśmy zmienić fryzurę, obejrzeć ciekawy film w kinie, poćwiczyć na siłowni i kupić nowe ciuchy w galerii. My jesteśmy zdrowi, ale ktoś inny przez nas zostałby wysłany do szpitala. A być może z niego odesłany, gdyby zabrakło w nim miejsc!

Przypominam: we Włoszech trwa selekcja zakażonych koronawirusem. Niektóre starsze osoby kurują się w domach, bo nie ma dla nich miejsca na oddziałach zakaźnych, tworzonych naprędce gdzie popadnie. Tego scenariusza na pewno nie życzyliby sobie i innym przeciwnicy wprowadzonych restrykcji.

Odpowiedzialność państwa to czynnik decydujący

Do tych głosów dochodzą coraz częściej postawy roszczeniowe obywateli, którzy wybrali się na turnusy turystyczne już po ostrzeżeniach WHO na początku marca. Rząd zorganizował transport wyczarterowanymi samolotami LOT z wielu miejsc, a i tak słychać pomruki niezadowolenia w „Gazecie Wyborczej”: poszkodowani muszą zapłacić kilka stówek za przelot, niektórzy koczują w hotelach.

Przepraszam bardzo, a czy ktoś nakazał im ryzykować? Przecież wyjazd na wycieczkę w trakcie pojawienia się pierwszych ofiar śmiertelnych w Europie, nie wspominając o Azji, to była niesamowita nieodpowiedzialność. Teraz oczekiwanie, że państwo ma ratować nam tyłki gratis, bo od tego jest, to po prostu niegodziwa roszczeniowość.

Państwowy przewoźnik również traci na kryzysie epidemicznym. Piloci, załogi, specjaliści przygotowujący samolot poświęcają swój czas i tak naprawdę zdrowie, by polecieć po kilkadziesiąt tysięcy plażowiczów. Niektórzy mają jeszcze pretensje o to, że zostaną poddani kwarantannie w domu…

Jak to dobrze jednak, że na ogół spotykamy się z odpowiedzialną postawą i troską o wspólne dobro. Sąsiedzi chcą robić sobie wzajemnie zakupy, coraz więcej osób docenia wielki wysiłek lekarzy, pielęgniarek oraz ratowników medycznych w trudnym okresie. Okresie sprawdzianu dla państwa, ale też każdego z nas.
I na sam koniec zostawiam Państwa z pytaniem: co by było, gdyby opieka zdrowotna była jednak w całości prywatna? Jak zachowywałby się świat biznesu – czy patrzyłby na zysk, czy jednak przede wszystkim zdrowie pacjentów? Przyznam, że nie należę do przeciwników częściowej prywatyzacji służby zdrowia, ale uznaję, że jednak w tym segmencie to państwo powinno mieć najwięcej do powiedzenia. Kryzys związany z koronawirusem – mimo problemów i niedociągnięć (np. niektóre placówki pobierają opłaty za testy na obecność SARS-CoV-2) – dobitnie pokazuje, jak wiele znaczy odpowiedzialność państwa za obywateli.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts