Prowadząca program Dorota Kania zwróciła uwagę, że „Trąd w pałacu sprawiedliwości” - to tytuł sztuki Ugo Bettiego, który najlepiej oddaje to, co się dzieje w środowisku „nadzwyczajnej kasty”, której członkowie łamią prawo i nic sobie nie robią z Kodeksu karnego.

„Zachowują się tak, jakby nie obowiązywał ich 32. artykuł Konstytucji (na którą się tak chętnie powołują), mówiąc o tym, że wszyscy obywatele są równi wobec prawa. A wyroki wydawane przez niektórych sędziów są sprzeczne z elementarnymi zasadami sprawiedliwości i budzą sprzeciw obywateli. Ten symboliczny tytuł tekstu pokazuje, że to, co w części miało być sceniczną fikcją, dzieje się naprawdę – w Wydziale Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej aktualnie toczy się ponad sto śledztw, z których większość dotyczy sędziów”.
- ujawnia Dorota Kania na łamach najnowszego numeru tygodnika „Gazeta Polska”.
 
Dziennikarka zwraca uwagę, że po opisywaniu kolejnych przypadków łamania, naruszania lub omijania prawa przez sędziów okazało się, że są oni w różny sposób związani ze Stowarzyszeniem Sędziów „Iustitia”.

Nic więc dziwnego, że sędziowie (podobnie zresztą jak byli funkcjonariusze służb PRL) posługują się terminologią, w której dominuje słowo „represje”, rzekomo stosowane przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i podległy mu resort. Jedną z nich mają być informacje, do jakiego stowarzyszenia należą sędziowie – doszło nawet do tego, że sędziowie skupieni w stowarzyszeniach „Iustitia” i „Themis”, które mają jednoznaczną barwę polityczną, chcą ukrywać prawdę o swojej przynależności do tych podmiotów. Ma to na celu stworzenie pozoru, że całe środowisko sędziowskie jest przeciwne reformie wymiaru sprawiedliwości, chociaż w rzeczywistości opór stawia jedynie „nadzwyczajna kasta”, obawiając się utraty swoich przywilejów.
- wyjaśnia Dorota Kania.
 

Więcej na ten temat przeczytasz w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”.