Kolejki do kas, pełne pociągi – tak wyglądają od rana dworce dużych miast we Francji.

„To niepotrzebne. Jesteśmy w stanie wojny z koronawirusem i powinniśmy ograniczyć przemieszczanie się do minimum (…) Musimy zachować zimną krew”

– skomentowała minister ds. transformacji ekologicznej Elisabeth Borne w telewizji BFM TV.

Większość pociągów z Paryża do innych głównych miast została usunięta z rozkładów już wczoraj po południu.

„Pełny”, „usunięty”, „wyłączony z rezerwacji”

- takiej treści komunikaty pojawiają się na stronie publicznego przewoźnika SNCF.

Na kilku trasach SNCF podstawił autobusy dla pasażerów, którym nie udało się kupić biletu na pociąg.

Pasażerowie dzielą się w internecie informacjami o dostępnych połączeniach; cieszą się ci, którym „udało się zdobyć bilet”.

Wielu zmotoryzowanych mieszkańców stolicy również zdecydowało się na wyjazd na wieś. Najczęstszym kierunkiem zwykłych wyjazdów weekendowych z aglomeracji paryskiej jest położona na północnym Normandia, gdzie wielu paryżan ma domy letniskowe.

Na masowe wyjazdy ze stolicy jej mieszkańców wskazują również puste miejsca parkingowe, zjawisko niespotykane w normalnych warunkach.

Prezydent Francji Emmanuel Macron w orędziu do narodu nakazał Francuzom pozostawanie w domach. Nakaz ograniczający przemieszczanie się będzie obowiązywać od wtorku od godz. 12 przez 15 dni.

Wyjście z domu możliwe będzie wyłącznie z pisemnym uzasadnieniem i jedynie w sytuacji wyższej konieczności: zrobienia zakupów, dojechania do pracy lub lekarza. Dozwolone będzie wyjście z psem oraz krótki spacer w pobliżu domu dla "zaczerpnięcia świeżego powietrza”

- poinformował minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner.

Nad przestrzeganiem nakazu czuwać będzie 100 tys. policjantów, merowie oraz urzędnicy miejscy. Za złamanie nakazu będzie grozić kara od 38 do 135 euro.

Liczba ofiar epidemii wirusa Covid-19 we Francji w poniedziałek wyniosła 148 zgonów i 6633 potwierdzonych przypadków zakażenia. Ponad 400 osób jest obecnie hospitalizowanych i jest w poważnym stanie.