- Mężczyzna może mówić o dużym szczęściu, bo zjechał po oblodzonym zboczu z tzw. Rysy i zatrzymał się dopiero nad Czarnym Stawem. Mógł spadać kilkaset metrów, a nawet powyżej kilometra. Po upadku doznał nie tylko groźnych obrażeń, ale będąc w szoku wstał i usiłował sam schodzić. Towarzysz jego wędrówki zawiadomił nas o wypadku

 – relacjonował naczelnik.

Śmigłowiec ratowniczy wystartował z bazy przy zakopiańskim szpitalu, ale nie dotarł na miejsce z uwagi na silny wiatr. Ekipa ratowników TOPR wyruszyła na ratunek pieszo z okolic Morskiego Oka. Tam też poszkodowany został zniesiony i dalej na pokładzie śmigłowca trafił do szpitala w Nowym Targu.

Dziś w Tatrach panuje słońce, ale wieje silny wiatr osiągający na szczytach prędkość około 100 km na godzinę. Górskie szlaki pokrywa zmrożony śnieg lub lód. Jest bardzo ślisko. Wszystkie tatrzańskie szlaki są od piątku zamknięte dla turystów w związku z wprowadzeniem w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego. Na tatrzańskie szlaki mogą wchodzić tylko mieszkańcy powiatu tatrzańskiego