Jak poinformowała wczoraj francuska agencja zdrowia publicznego, w ciągu minionej doby we Francji zmarło 36 osób zakażonych koronawirusem, a łączna liczba zgonów wzrosła już do 127. W tym samym komunikacie podano także, że odnotowano ponad 900 nowych przypadków zakażeń i w związku z tym całkowita liczba osób u których stwierdzono obecność zabójczego patogenu sięgnęła 5423.

Wczorajsze statystyki pokazały radykalny wzrost liczby zachorowań na terenie Francji w ciągu minionej doby.

Od północy z soboty na niedzielę do odwołania obowiązuje dekret, zgodnie z którym zamknięte będą wszystkie miejsca użyteczności publicznej, które nie są niezbędne do funkcjonowania państwa. Mimo tego, w niedzielę odbyła się pierwsza tura wyborów samorządowych, a jak twierdzi mieszkający w Paryżu szef tamtejszego Klubu Gazety Polskiej Andrzej Woda - postawa francuskich władz jest kompletnie nieadekwatna do zaistniałej sytuacji.

- To jest igranie z ogniem, nie podoba mi się taka postawa rządzących. Ja rozumiem chęć przeprowadzenia wyborów, ale spędzanie ludzi w jedno miejsce w tak dużej liczbie, to jest moim zdaniem nieporozumienie. Mam wrażenie, że część władz nie zdaje sobie sprawy z tego, co się może stać. 

- mówił w rozmowie z Niezalezna.pl Andrzej Woda.

- Jest to przykre i obawiam się, że za jakiś czas, za jakieś dwa tygodnie, to wszystko wybuchnie tutaj i będzie niewesoło. Powtórzy się scenariusz z Włoch, czy z Hiszpanii. 

- dodał.

Nasz rozmówca wskazał, że "zaczyna się już panika" i trwa właśnie "ostre wykupywanie towarów w sklepach".

- W tej chwili właśnie wszedłem po zakup małej części do auta, do dużego supermarketu. Jest godzina dziewiąta z groszami, pełno ludzi i na półkach już zaczyna brakować podstawowych rzeczy. Oczywiście to będzie uzupełniane, ale panika już jest

- mówił.

- Wydaje mi się, że ludzie bardziej sobie zdają sprawę, że może być niewesoło, niż władze. Postawa rządu francuskiego mnie strasznie dziwi. Powinno być to samo, co w Polsce, co w Chinach, gdzie podjęto drastyczne środki i udało się w jakimś sensie tę epidemię przyhamować. 

- ocenia Andrzej Woda.

Mimo alarmujących statystyk zakażeń i zgonów związanych z epidemią koronawirusa poza objawami paniki "życie w Paryżu toczy się jak gdyby nic się nie stało". 

- To jest niefrasobliwość Francuzów. Zwykłym ludziom można to jeszcze wybaczyć, ale uważam, że rządzący zachowują się zupełnie nieracjonalnie. Będą mieli to samo, co jest we Włoszech, co jest w Hiszpanii – to tylko kwestia czasu.

- wskazał szef paryskiego Klubu Gazety Polskiej. Jak dodał, ludzie nie chcą już przychodzić do pracy, "bo się boją".

Komentując dużą liczbę osób na ulicach Paryża, Woda ocenił, że do czasu wprowadzenia i faktycznego respektowania obostrzeń "mnóstwo ludzi zdąży się zarazić". - Część ludzi stara się już nie wychodzić z domów, ale to jest wszystko za mało - mówił nasz rozmówca.

- Z informacji które mam, prowadzone są rozmowy z przedstawicielami dużych supermarketów odnośnie przygotowania odpowiedniego zaopatrzenia. Oni się spodziewają, że to wszystko wybuchnie za 4 jakieś tygodnie. Uważam, że to może być za późno

- ocenił Andrzej Woda. Jak mówił, "podziwia rząd polski za myślenie racjonalne". - Ale do tego trzeba osoby, która się w tym wszystkim orientuje, tak jak jest w wypadku naszego ministra zdrowia [Łukasza Szumowskiego-red.]. Tutaj panuje totalna beztroska. Nie oceniam tego dobrze - podsumował szef paryskiego Klubu Gazety Polskiej.