Pracowałem dla OLT Express – przyznał Michał Tusk w wywiadzie opublikowanym na portalu wyborcza.pl. Właścicielem OLT Express jest Amber Gold, która należy do Marcina Plichty. 

- Spółki Amber Gold są prześwietlane m.in. przez ABW. Nie zastanawiasz się, czy jednak OLT Express nie zależało głównie na twoim nazwisku? – zapytał syna premiera Krzysztof Katka, dziennikarz "Gazety Wyborczej".

- Tego się prawdopodobnie nigdy nie dowiem, faktem jest, że przez cały okres współpracy nigdy ze strony OLT nie padła prośba o jakąkolwiek pomoc związaną z tym, jak się nazywam. Natomiast zwolennicy teorii spiskowych z pewnością znajdą i tu pożywkę. Np. materiały do OLT wysyłałem z prywatnego maila, który założyłem 15 lat temu. Wtedy, jeszcze jako dzieciak, dla jaj, jako imię i nazwisko w ustawieniach skrzynki wpisałem „Józef Bąk”. Zaraz ktoś więc pewnie uzna, że to tajny kryptonim i nie będzie dla niego ważne, że we wszystkich mailach podpisywałem się z imienia i nazwiska – odpowiedział Michał Tusk.

Afera Amber Gold zatacza coraz większe kręgi. Jej właścicielem jest 28-letni Marcin Plichta (poprzednio nazywał się Stefański – przyjął nazwisko żony) , ma już na koncie prawomocny wyrok za przestępstwa finansowe. Chodziło o wyłudzenia pieniędzy przy użyciu firmy Multikasa. Rachunki opłacane za pośrednictwem zorganizowanych przez tę spółkę punktów kasowych nie trafiały na konta wierzycieli (zakłady energetyczne, banki, firmy telekomunikacyjne itp.). W rezultacie konsumenci nie płacili świadczeń, a przez to byli narażeni na poniesienie dodatkowych kosztów ze niewywiązywanie się ze zobowiązań.

Teraz spółką Amber Gold, która ma potężne kłopoty finansowe, zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Gdańsku i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Na temat związków z Amber Gold syna premiera będziemy na bieżąco informować na portalu niezalezna.pl, w „Gazecie Polskiej Codziennie” oraz w tygodniku „Gazeta Polska”.