Pytany o to, od czego zaczyna się proces leczenia pacjenta z podejrzeniem koronawirusa przyznał, że na początku najważniejszy jest „stosowany wywiad epidemiologiczny”. - Następnie musimy dokładnie wypytać o objawy, to jest w tej chwili absolutnie kluczowe. Dopytujemy o gorączkę, bólu mięśniowe, rozbicie - relacjonował prof. Antczak.

- Większość z nas choruje w sposób łagodny. U części pacjentów może dochodzić do zapalenia płuc. Izolujemy takiego pacjenta. Cały proces ustalania, czy mamy do czynienia z koronawirusem, jest dość żmudny i pracochłonny

- tłumaczył.

Zwrócił się z apelem do widzów, aby nie obciążać dzisiaj służby zdrowia rzeczami, które mogą poczekać.

- Musimy utworzyć coś na kształt korytarzy życia na drogach, korytarze życia dla ludzi. Pacjenci chorzy, z zagrożeniem życia, muszą mieć pierwszeństwo do uzyskania kompetentnej pomocy medycznej

- podkreślił gość red. Rachonia.

- W przypadku COVID-19 u ok. 5 proc. dorosłych pacjentów dochodzi do ciężkiego przebiegu zapaleń płuc z niewydolnością oddechową. To stan, w którym płuca nie dostarczają do organizmu wystarczających ciśnień tlenu. Ten jest potrzebny każdej komórce w naszym organizmie. Niewydolność oddechowa to bezpośrednie zagrożenie dla całego naszego ciała - mówił prof. Antczak.

Pytany o możliwe powody stosunkowo niskiej liczby zachorowań w Polsce, na tle innych krajów europejskich, szczególnie Europy Zachodniej, prof. odparł, że na kanwie wydarzeń z innych państw podjęto kroki, które sprawiły, że dziś siedzimy w domu. - Skutecznie się izolujemy - podsumował.