Panie Ministrze, w momencie kiedy rozmawiamy, jest 49 przypadków koronawirusa, w tym niestety jeden śmiertelny. Kiedy opublikujemy ten wywiad, będzie ich dużo więcej. Przewidywania się potwierdziły. Rośnie liczba zakażonych. Mamy złe przykłady z Włoch i Hiszpanii. Chińczycy twierdzą, że udało się powstrzymać rozwój epidemii. Nie wiadomo, czy można im wierzyć. Widzimy radykalne działania ze strony USA, które wstrzymały ruch lotniczy. Czy możemy powiedzieć, w jakim kierunku to idzie? Jak może się rozwinąć epidemia? Jaki będzie finał tej historii?
Ostatnio pojawiła się ciekawa wypowiedź koordynatora Światowej Organizacji Zdrowia z Wuhan. Bruce Aylward, który nadzorował proces kwarantanny, proces organizacji ze strony WHO, stwierdził, że żadne działania administracyjne nie są w stanie skutecznie powstrzymać rozprzestrzeniania się wirusa. Powiedział, że największą lekcją z Chin, jaką odebrało WHO, jest to, jak działało społeczeństwo. Bez odpowiedzialnego społeczeństwa, bez poczucia odpowiedzialności za swoje zdrowie, zdrowie najbliższych, sąsiadów i wszystkich, z którymi się stykamy, żadne działania rządu, samorządów, administracji nie są w stanie powstrzymać epidemii. Potrzeba nam radykalnie odpowiedzialnego zachowania obywateli. Przed chwilą zamknęliśmy szkoły, przedszkola i uniwersytety, ograniczamy zgromadzenia i mówimy, żeby Polacy zachowywali się odpowiedzialnie. Z danych spływających z policji wynika, że te reakcje naszych obywateli są bardzo racjonalne i na 1200 osób w kwarantannie tylko 16 było poza miejscem kwarantanny. To oznacza, że mamy szansę ograniczyć tempo narastania zakażeń. Podkreślam – nie wyeliminować wirusa z Polski, lecz ograniczyć nachylenie krzywej zachorowalności.

Ale krzywa będzie rosła…
Będzie rosła. Kluczowe jest jednak tempo wzrostu. Jeżeli tempo wzrostu przypadków chorobowych jest bardzo szybkie, a krzywa wzrostu liczby chorych niemal pionowa czy bardzo stroma, jak we Włoszech czy w Chinach, to wtedy służba zdrowia nie jest w stanie dać sobie rady z liczbą pacjentów, którym trzeba udzielić pomocy. To obserwujemy we Włoszech i wcześniej widzieliśmy w Wuhan. W momencie, gdy krzywą spłaszczymy, to dajemy szansę służbie zdrowia na leczenie chorych, na stopniową wymianę w szpitalach ludzi, którzy zdrowieją, na chorych, którzy przychodzą. Na razie system jest w pełni wydolny i może sprawnie zajmować się chorymi. To do tego, by tak pozostało, sprowadza się dziś całe zarządzanie kryzysowe. Żebyśmy mogli leczyć zgodnie z naszą wiedzą, a jednocześnie w granicach naszych możliwości. Oczywiście, będą tragiczne przypadki, bo wiemy doskonale, że dla pewnych pacjentów ten wirus jest szczególnie groźny. W związku z tym racjonalne działanie społeczeństwa to klucz do utrzymania kontroli nad epidemią. Wspomniany przeze mnie koordynator WHO w Chinach mówił o niesłychanej dyscyplinie tamtejszego społeczeństwa. Ale musimy pamiętać, że tam władza bardzo silnie kontroluje obywateli, nie ma demokracji, jest za to nieprawdopodobnie rozwinięty nadzór nad każdym człowiekiem, do tego stopnia, że kontrolowany jest każdy jego krok. W krajach demokratycznych państwo może przede wszystkim apelować o zachowanie odpowiedzialne.


Całość wywiadu TYLKO W WERSJI PAPIEROWEJ NAJNOWSZEGO NUMERU TYGODNIKA "GAZETA POLSKA" - w kioskach już od 18 marca