- Nie tylko na tle Europy Zachodniej, ale również Południowej, wypadamy bardzo dobrze. Liczba zachorowań w Polsce powinna być rozpatrywana pod względem liczby ludności, która jest olbrzymia. Jesteśmy piątym krajem Unii Europejskiej, jeśli chodzi o populację. Faktycznie, odnotowaliśmy stosunkowo mało przypadków koronawirusa - stwierdził europoseł Czarnecki.

Wskazał, że „Polacy w sytuacjach zagrożeń, czy to powstań, wojen, czy obecnie epidemii koronawirusa, mobilizują się”. - Zarówno państwo polskie, na poziomie centralnym, jak i administracja wojewódzka oraz różne agendy państwowe. Dlaczego epidemia zbiera śmiertelne żniwo na Zachodzie? Państwo włoskie zareagowało bardzo późno. Jak już zareagowało okazało się, że obywatele nic sobie z tego nie robią. Gdy odradzano podróże, obywatele rzucali się do pociągów

- przypomniał dantejskie sceny z Włoch z ostatnich kilku tygodni.

Podkreślił, że „jeśli minister Szumowski mówi, że na parę tysięcy osób poddanych kwarantannie, zaledwie 16 osób złamało zakaz i było poza miejscem kwarantanny, to pokazuje, że Polacy wiedzą, że to coś bardzo niebezpiecznego”. Dodał, że „państwo polskie zdaje egzamin, a sam minister Szumowski urasta do rangi tego, który radzi sobie z epidemią”.

- Nawet zwolennicy opozycji podkreślają rolę ministra Łukasza Szumowskiego. Daje gwarancję, że „leci z nami pilot”. Otwartym tekstem mówi, że sytuacja jest poważna, że będą jeszcze liczne przypadki zakażenia, a jednocześnie podkreśla, że „kontrolujemy sytuację”. „Od waszej odpowiedzialności zależy skala ofiar” - zwraca się do obywateli

- mówił dalej.

W ocenie Jacka Liziniewicza, „nikt nie zatrzyma tego wirusa”. - Mamy otwarte społeczeństwo, siłą rzeczy do kontaktów będzie dochodzić. Najważniejsze, że nie przespaliśmy kluczowego momentu, kiedy pojawiło się zagrożenie. Włosi wiedzieli, że dużym ogniskiem jest lotnisko w Mediolanie - podkreślił dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie”.

- Później pojawiła się historia jednego z pierwszych pacjentów, który -gdy pierwszy raz zjawił się w szpitalu- odesłano go do domu argumentując, że „jeszcze nie kwalifikuje się do badań”. Zanim później wrócił do szpitala w ciężkim stanie, miał kontakt z 700 osobami, które potencjalnie zaraził. W obliczu takich sytuacji, żadne państwo nie jest w stanie poradzić sobie z epidemią

- przypomniał.

- Chiny, które są krajem totalitarnym, inwigilującym własnych obywateli, wiedzących o nich wszystko, też miały z tym ogromny problem - ocenił Liziniewicz.

Koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie Covid-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r. na targu w Wuhan, stolicy prowincji Hubei.