Kamery termowizyjne monitorują zdrowie pasażerów przy wejściu do metra, które jest praktycznie opustoszałe, podobnie jak główne arterie miasta.

„W Chinach barierki wznoszą się wokół miast, prowincji, dzielnic i poszczególnych osiedli. W Pekinie mundurowi kontrolują wejścia i wyjścia z osiedla. Wszędzie jest tak samo. Aparat bezpieczeństwa partii komunistycznej i komitety osiedlowe, badające zachowania polityczne i społeczne mieszkańców, przekształciły się w żandarmerię wirusową. Sprawdzanie temperatury, kwarantanna w przypadku opuszczenia miasta, obowiązkowe maski”.
- czytamy w opisie reportażu udostępnionego przez TV Arte.
 
Pekińczycy powoli zniknęli z powierzchni miasta. Zamknięci przez reżim, a także przez własny strach. Reportaż to kronika życia w zamknięciu. Choć dni zdają się puste, niosą wiele pytań odnośnie do przyszłości Chin. Autor dokumentu zwraca również uwagę, że początkowo nieśmiało blogerzy i obywatele w sieciach społecznościowych próbują informować ludność, że istnieje wirus, który Pekin chce kontrolować bardziej niż ktokolwiek inny – to wirus wolności.