Prowadzący odniósł się do listu prof. Daniele Manciniego z Bergamo, który wprost pisał o „wojnie z koronawirusem”.

- Trzeba zaznaczyć, że to nie jedyny głos. Tych lekarzy jest masa. W pewnym momencie zaczęli się uaktywniać, zabierać publicznie głos. Już nie tylko komunikując się między sobą, ze służbami czy z rządem, a mówiąc otwartym tekstem do wszystkich

- rozpoczął Tomasz Łysiak.

Wskazał, że główny błąd popełniony we Włoszech polegał na tym, że „zaczęto bagatelizować tę chorobę”.

- Mówiono, że to grypa, bagatelizowano koronawirusa. Chciano uspokoić ludzi, przestrzec przed wpadaniem w panikę. Jak się okazało, nie tylko panikujący stanowią problem

- tłumaczył dziennikarz „Gazety Polskiej”.

- Lekarze zwracają uwagę na to, że panikarze, którzy pobiegną do sklepu i wykupią 10 kilogramów mąki, nie stanowią większego problemu. Groźniejsza okazała się część społeczności, która zbagatelizowała zagrożenie. To ci ludzie są odpowiedzialni za dalsze rozprzestrzenianie się wirusa

- wprost ocenił gość „Minęła 20”.

Streszczając stanowisko setek włoskich lekarzy przekazał, że „nie można z ludźmi komunikować się jak z dziećmi”. - Trzeba rozmawiać z nimi jak z dorosłymi i powiedzieć wprost: „Z jednej strony to nie dżuma czy SARS, ale z drugiej to nie grypa” - dodał.

Podkreślił, że „przekaz musi być autentyczny". - Ludziom trzeba powiedzieć, w czym leży problem - podsumował Łysiak.

Na terytorium Włoch odnotowano do tej pory łącznie 15113 przypadków zakażenia koronawirusem. W wyniku choroby COVID-19 zmarło 1016 osób; wyzdrowiało 1258. Na oddziałach OIOM w całym kraju przebywa obecnie 1153 pacjentów.