Nowy-stary prezydent Rosji Władimir Putin w przemówieniu na Forum Ekonomicznym w St. Petersburgu ogłosił „realizację programu transformacji kraju na wielką skalę”. Zasugerował w nim kontynuowanie gospodarczej ekspansji swojego kraju, ekspansji, która może zagrozić interesom Polski.

W przemówieniu Putina znalazły się sformułowania, których wcześniej nie używał, np. o „ekspansji rosyjskiego kapitału za granicę”. Zapewnił, że Rosja po utworzeniu Funduszu Kryzysowego w wysokości 40 mld dol. nie obawia się konsekwencji potencjalnego rozpadu strefy euro. Przeciwnie: jest gotowa na taki scenariusz. Czy aby na pewno?

Wyszły „tanki”, przyjdą banki?

W II kwartale br. rosyjska waluta wraz ze spadkiem cen ropy naftowej i gazu ziemnego na światowych rynkach straciła 9,2 proc. w stosunku do dolara amerykańskiego. Sprzedaż surowców stanowi ponad 50 proc. dochodów Rosji, przez co gospodarka tego kraju od zawsze była swoistym barometrem stanu koniunktury na świecie. W ubiegłym miesiącu bezrobocie co prawda spadło do 5,4 proc. wg oficjalnych danych, najniższego poziomu od 13 lat, jednak również z powodów politycznych mnożą się akty niezadowolenia społecznego. Putin w odpowiedzi zaostrza regulacje prawne. Z pomocą rosyjskiej władzy przyszły też… ponadnarodowe koncerny energetyczne. Do nich też prezydent Putin kierował swoje przemówienie na Petersburskim Forum. Zapewniał o stabilności władzy centralnej. Inaczej niż przed kilku laty deklarował przychylność i chęć wspólnego inwestowania. Osiągnął cel. Ostatecznie doprowadził do podpisania umów, które stanowią o podziale rynku energetycznego, nie tylko w Rosji. Norweskie ramię Statoil wraz rosyjskim Rosnieftem będą eksploatowały złoża ropy z łupków na północnym Kaukazie, ale także złoża konwencjonalne u wybrzeży Norwegii. Exxon Mobil pomoże wydobywać ropę z łupków w zachodniej Syberii, a razem ze Statoilem i Rosnieftem podejmą eksploatację złóż ropy i gazu w Arktyce. Najdalej poszli Włosi. Włoski gigant paliwowy ENI zawarł z Rosnieftem sojusz strategiczny. Poza eksploatacją złóż w Arktyce planują wspólne przedsięwzięcia w Afryce Północnej oraz przejęcia rafinerii w Europie Zachodniej. Inny energetyczny kolos z Włoch, Enel, zamierza wspólnie z Łukoilem poszukiwać, wydobywać, transportować i handlować ropą oraz gazem ziemnym w Rosji, Europie i Afryce Północnej.

Niechętna Polska?

Ekspansja ekonomiczna Rosji nie ogranicza się jedynie do sektora wydobywczego i energetycznego. Od roku największy rosyjski bank (kontrolowany przez rząd i Centralny Bank Rosji), Sbierbank, stara się, nie bez sukcesów, wejść do Turcji, Polski i innych krajów Europy Środkowej. Na początku tego roku dopiął przejęcie austriackiego Volksbank International AG, którego filie dają dostęp do rynków w Rumunii, Bośni, Chorwacji, Czechach, Serbii, Słowenii, na Słowacji i na Węgrzech. Bardzo niedawno, 8 czerwca, Rosjanie ogłosili przejęcie DenizBank AS, ósmego co do wielkości banku w Turcji. Do pełni szczęścia brakuje instytucji bankowej na polskim rynku. Ryszard Czarnecki, poseł Parlamentu Europejskiego, w swojej interpelacji do Komisji Europejskiej z 1 lutego tego roku alarmował: „Przewodniczący Rady Nadzorczej banku Unicredit Dieter Rampl na Walnym Zgromadzeniu Unicredit w dniu 29 kwietnia 2011 r. poinformował, że wg umowy z byłym prezesem Unicredit Alessandro Profumo ma on prawo pracy na rzecz podmiotu konkurującego z Unicredit (poza terytorium Austrii i Niemiec), jednak nie może doradzać w przejęciach podmiotów dotyczących rynku niemieckiego i austriackiego. Jednocześnie pozwolono mu na podobne doradztwo dotyczące krajów Europy Środkowej, w tym przede wszystkim Polski. Ponieważ Polska, Austria i Niemcy są członkami Unii Europejskiej, naruszono w ten sposób zasady równej konkurencji na terenie Unii. W zeszłym roku Profumo podpisał kontrakt doradczy z rosyjskim Sbierbankiem, a ostatnio powołany został do rady nadzorczej tego banku. Jego kompetencje to przejęcia i ekspansja międzynarodowa Sbierbanku ze szczególnym naciskiem na Polskę (Profumo przez wiele lat był przewodniczącym rady nadzorczej Banku Pekao SA – banku działającego w Polsce, a kontrolowanego przez Unicredit). Podobno bank Unicredit w związku z trudną sytuacją finansową planuje sprzedaż swojej spółki córki – Banku Pekao SA – na rzecz Sbierbanku i stąd wybiórcze traktowanie prawa europejskiego”. W niecały tydzień po interpelacji Dieter Rampl złożył rezygnację ze stanowiska, a Unicredit wydał oświadczenie, że nie zamierza sprzedawać Banku Pekao SA. Jednak Alessandro Profumo pozostaje nadal w radzie nadzorczej Sbierbanku. Czy Sbierbank ciągle ostrzy sobie zęby na Pekao SA, drugi co do wielkości bank w Polsce? Wiadomo, że prowadził też wstępne rozmowy z trzema innymi instytucjami bankowymi w naszym kraju. Bez rezultatu. Na razie?

Tajemniczy fundusz

26 czerwca fundusz hedgingowy Pamplona z siedzibą w Londynie ogłosił z dumą, że stał się właścicielem 5 proc. akcji Unicredit wartych ponad 930 mln dol. Tak duże zaangażowanie funduszu, który według informacji na własnej stronie internetowej zarządza jedynie 6 mld dol. doprawdy zdumiewa. Oznacza bowiem, że fundusz w swoich decyzjach nie kieruje się regułami dywersyfikacji portfela inwestycyjnego i racjonalną polityką zarządzania ryzykiem. Na co liczą nowi akcjonariusze włoskiego banku? Bo przecież nie na zyski ze wzrostu wartości akcji – te warte są dzisiaj… 4 proc. tego, co przed kilku laty. Nic też nie wskazuje na to, by trend spadkowy wartości aktywów bankowych miał się zmienić. Odwrotnie, ostatnie decyzje podjęte na szczycie UE, dotyczące dokapitalizowania banków bezpośrednio ze środków Europejskiego Mechanizmu Stabilności, wskazują, że w razie pogłębiania się kryzysu w sektorze finansowym, wymuszone rozwodnienie dotychczasowego akcjonariatu Unicredit jest więcej niż prawdopodobne. Fundusz Pamplona zakupił… maksymalną liczbę akcji Unicredit, na jaką pozwala statut banku. Może teraz ubiegać się o należne miejsce w Radzie Dyrektorów, będzie miał zatem wpływ na strategie Unicredit. Czyżby więc Pamplona podejmował decyzje, kierując się względami politycznymi i nie brał pod uwagę potencjalnych strat? Kto stoi za tajemniczym funduszem? Otóż największa rosyjska prywatna grupa finansowo-bankowa Alfa i jeden z najbardziej wpływowych rosyjskich oligarchów, miliarder Michaił Friedmann. Czy Rosjanom chodzi o pilnowanie interesów energetycznych uzgodnionych z włoskimi koncernami, czy raczej chcą mieć wpływy na decyzje w wypadku rozpadu Grupy Unicredit i ciągle ostrzą sobie zęby na drugi co do wielkości bank w Polsce? Czy powinniśmy biernie przyglądać się rozwojowi wypadków? Nie. Biorąc pod uwagę choćby najwyższe na świecie ceny, jakie Polska płaci Rosji za gaz ziemny, rząd – i nadzór bankowy – powinny podjąć wszelkie kroki, by nie wpuszczać rosyjskiego kapitału na polski rynek, a zwłaszcza do sektora bankowego.



Ryszard Czarnecki, poseł do PE z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, był ministrem do spraw europejskich w rządzie Jerzego Buzka

Jerzy Bielewicz, finansista, wiele lat pracował w amerykańskich i kanadyjskich instytucjach finansowych, prezes Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”