Czy Paryż wart jest hołdu dla ideologii LGBT?

  

Kiedyś Paryż wart był mszy. Współcześnie, by rządzić w tym mieście, trzeba poparcia środowisk… LGBT. Przed wyborami lokalnymi zaplanowanymi na 15 marca kandydaci na mera Paryża prześcigają się więc w obietnicach dla tego środowiska.

Podobne działania dotyczą i innych miast, co poniekąd tłumaczy np. tak ostrą reakcję niektórych francuskich samorządów na próby samoobrony przed ideologią LGBT podejmowaną przez partnerskie miasta i regiony w Polsce. To, co u nas uważa się np. za pewne ekscesy ideologii gender, nad Sekwaną jest normą. Być może te różnice na poziomie samorządów pokazują najlepiej przepaść świata wartości, która po prostu podzieliła Europę.

Paryż wszedł w XXI w. na tęczowo

Za pewien symbol promocji ideologii LGBT w stolicy Francji można przyjąć rok 2001. Władzę w mieście objął wtedy socjalista i zadeklarowany homoseksualista Betrand Delanoë. Rządził do roku 2014. Sam Delanoë nie brał „czynnego udziału w homoseksualnej społeczności”. Jednak przygotował właściwy grunt. Otwarcie popierał wiele działań i żądań stowarzyszeń homoseksualnych dla „równych praw i szacunku”, zwiększył dotacje miejskie dla organizacji LGBT, jak Centre Paris-Île-de-France, SOS Homophobie, Gay and Lesbian Festival of Paris czy Act-Up, Ikambéré itp. Popierał małżeństwa homoseksualne, wpuścił do miasta festiwal filmów gejowskich, wreszcie wspierał zatrudnienie przedstawicieli tej orientacji w wielu miejskich agencjach.
To za czasów Delanoë zaczęto mówić wprost o lobby gejowskim, lawendowej mafii czy Hominternie. Kiedy owa mafia się usadowiła w ratuszu na dobre i zaczęła wprowadzać swoistą cenzurę politycznej poprawności, pojawiły się też złośliwe określenia: „Różowi Khmerzy” czy „Gaystapo”.

Określenia te powstały wcześniej w świecie anglosaskim, np. Homintern nawiązywał do powiązań pomiędzy NKWD i KGB z homoseksualną grupą szpiegów, jak słynny Anthony Blunt, ale zaczął pasować do powiązań tęczowej lewicy we Francji. Termin „lawendowa mafia” oddaje powiązania ze światem luksusowej mody, kinem, estradą i innymi celebrytami. Różowi Khmerzy i Gaystapo to już zjawisko pewnego intelektualnego terroryzmu ze strony lobby homoseksualnego i akolitów do narzucania swoich przekonań i swojego stylu życia całemu społeczeństwu.

Ktokolwiek wygra, mer będzie postępowy

Według sondażu Ifop-Fiducial z początku marca w wyścigu o fotel mera prowadzi kandydatka partii Republikanie Rachida Dati, która z wynikiem 25 proc. wyprzedza obecną mer, socjalistkę Anne Hidalgo (24 proc.). Na trzecim miejscu jest kandydatka prezydenckiej partii La République en Marche Agnès Buzyn (20 proc.), czwarty jest kandydat Zielonych EELV David Belliard z wynikiem 11 proc. W drugiej turze pewnie wygrywa socjalistka Hidalgo.

Warto tu zauważyć, że jej przeciwnicy są nie mniej postępowi, zwłaszcza w relacjach z lobby LGBT. Przedstawiana jako konserwatystka Rachida Dati uznawana jest za symbol różnorodności w polityce. Ma pochodzenie marokańskie i algierskie. To była minister sprawiedliwości i eurodeputowana, która należy jednak do lewego skrzydła swojej partii. Jeszcze w Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) założyła kolektyw walczący o wzmocnienie pozycji kobiet w społeczeństwie. Do tego cechuje ją bujne życie towarzysko-erotyczne, ale też zamiłowanie do luksusu i cała lista podejrzanych związków z Azerbejdżanem, Katarem czy firmą Nissan, w czasach, gdy rządził nim słynnym Carlos Ghosn, który uciekł przed sądem w Japonii do Libanu. Jako mer VII dzielnicy Dati udziela osobiście homoślubów, a w debacie na ten temat szła znacznie dalej od swoich kolegów z UMP.

Z wyścigu o Hotel deVille wypadł kandydat prezydenckiej partii Benjamin Griveaux. Wyeliminował go skandal seksualny ujawniony w sieci. Zastąpiła go z ramienia LREM minister zdrowia Agnes Buzyn. Do tej pory zajmowała się m.in. wprowadzaniem in vitro dla par lesbijskich. Według Buzyn „społeczeństwo ewoluowało, szczególnie pod względem różnorodności modeli rodzinnych i ich akceptacji”. Opowiada się też za finansowaniem przez państwo zabiegów in vitro dla kobiet samotnych i lesbijek.

Najmocniejszą pozycję i poparcie lobby LGBT ma jednak ubiegająca się o reelekcję Anne Hidalgo. Całkiem słusznie chwali się, że uczyniła stolicę Francji miastem „gay-friendly”, a bilans jej działań w tej materii jest rzeczywiście imponujący. Socjalistka jest nawet zaniepokojona, że na listach niektórych jej przeciwników znajdują się osoby przeciwne pomysłom małżeństwa i in vitro dla wszystkich. „To nie odpowiada wartościom Paryża” – dodaje.

Bilans Hidalgo i wartości Paryża

Bilans rządów Anne Hidalgo w tej dziedzinie jest imponujący i rzeczywiście nie żałowała prezentów dla tego środowiska. Tylko w jednym 2019 r. stowarzyszenia gejów, lesbijek, biseksualistów i transpłciowców otrzymały z kasy miasta 204 tys. euro. Przyznawanie subwencji argumentowano „walką o równe prawa” i potrzebą zapewnienia „widzialności LGBT”. Tylko w 2017 r. miasto zamieszczało ogłoszenia i wsparło kwotą 100 tys. euro magazyn gejowski „Têtu”. Rada miejska Paryża przegłosowała też wiele zasad, które miały zapewniać bezpieczeństwo mniejszości seksualnych. Wdrożono 32 zalecenia przeciw LGBT-ofobii, co kosztowało 100 tys. euro. To tylko niektóre wydatki na promocję tej ideologii i środowiska.

Propaganda LGBT na ulicach miasta jest od lat wszechobecna. Tęczowe kolory zawieszane są od 2014 r. na budynku Hotel de Ville przy okazji gejowskich dni i parad w Paryżu. Nie tylko na ratuszu. W 2019 r. na szczycie budynku kolejowego dworca Gare du Nord zawisła tęczowa flaga, która zastąpiła trójkolorową flagę Republiki. Były też tęczowe tabliczki z nazwami ulic czy wymalowanie w 2019 r. w takich kolorach pasów na przejściach dla pieszych. Tęczowe pasy pojawiły się z okazji tzw. dni dumy gejowskiej, ale pozostały do dzisiaj. Z okazji takich dni miasto finansowało też różnego typu kampanie reklamowe, w których w ramach promocji LGBT ozdabiano uliczne latarnie czy wywieszano plakaty. W merostwie na cześć dumy gejowskiej wydano nawet bal.

W czerwcu 2017 r. Anne Hidalgo przyjęła raport „Paryż, sztandarowe miasto integracji i różnorodności”. Jego autorem jest polityk i działacz gejowski Jean-Luc Romero-Michel. Zawarto w nim 52 postulaty, które mają uczynić Paryż światową stolicą praw LGBTQI+. Wdrażano także program turystyki przyjaznej dla LGBTQI.
Paryż stał się też w czasie kadencji Hidalgo miejscem kilku ważnych wydarzeń dla światowego ruchu gejowskiego. Miasto gościło w 2018 r. tzw. olimpiadę gejowską. Były to X Igrzyska LGBT, czyli tzw. Gay Games. Po raz pierwszy w tak okazałej oprawie z poparciem z budżetu miasta i ministerstwa sportu.

Podstawowym celem igrzysk nie jest jednak rywalizacja sportowa, ale przede wszystkim walka z homofobią i imprezy towarzyszące, które mają promować widoczność środowiska. W tym samym roku w merostwie urządzono też europejski zlot gejów policjantów. Uczestnicy byli podejmowani przez ratusz z wielką pompą.
Było na czym budować.

Ekipa różnorodności

Paryż rzeczywiście staje się stolicą LGBTQI+. Podwaliny pod te przeobrażenia położyło wcześniej 13-letnie urzędowanie poprzednika Hidalgo w ratuszu – Bertranda Delanoë. Był jednym z pierwszych znanych francuskich polityków, który dokonał tzw. coming outu. Był jednak znacznie bardziej dyskretny. Może jako homoseksualiście nie wypadało mu podejmować tak ostentacyjnych działań jak jego byłej heteronormatywnej zastępczyni, czyli obecnej mer Anne Hidalgo. Zresztą w jej otoczeniu politycznym, czyli socjalistów, komunistów, zielonych i tzw. lewicy różnej, jawnych aktywistów gejowskich czy feministek nie brakuje. Na liście zastępców mera aż się od nich roi.

Jawnym gejem jest np. młody komunista Ian Brossat. To ciekawy przypadek. Jego rodzicami są Alain Brossat, profesor filozofii na Uniwersytecie Paris-VIII, oraz Sylvia Klingberg, socjolog w INSERM, była działaczka komunistyczna skrajnie lewicowej partii izraelskiej Matzpen (Busola). Ta rewolucyjna, internacjonalistyczna i antysyjonistyczna partia istniała w latach 1962–1983. Jeszcze ciekawsza postać to dziadek Iana Brossata. Chodzi o Marka Klingberga, polskiego Żyda i słynnego szpiega KGB. W Izraelu został skazany za zdradę stanu w 1983 r. na 20 lat więzienia. Był zastępcą dyrektora naukowego Izraelskiego Instytutu Badań Biologicznych.

Wnuk dołączył do „międzynarodówki tęczowej”. W 2011 r. wyjawił swoją orientację homoseksualną na łamach magazynu „Têtu”, a w 2013 r. zawarł związek małżeński z swoim partnerem. Był jednym z wychowanków mera Delanoë.

Kolejny działacz gejowski to były polityk Zielonych, a później Partii Socjalistycznej Christophe Girard. Podopieczny słynnej pary sponsorów ideologii LGBT ze świata mody, czyli Pierre’a Bergégo i Yves’a Saint Laurenta. Dołączył do grupy YSL w 1976 r. Został nawet dyrektorem zarządzającym tego domu mody. Po wyborze na mera Paryża Bertranda Delanoë został mianowany jego zastępcą odpowiedzialnym za kulturę. W czerwcu 2013 r. poślubił filmowca Oliviera Meyrou. Świadkami na tym ślubie byli Delanoë i nieślubna córka Mitteranda Mazarine Pingeot. Ceremonii przewodniczyła sama Anne Hidalgo.

Girard jest ojcem dwóch chłopców ze związku z kobietą. Wspierał homośluby i organizował na ten temat debaty w merostwie IV dzielnicy. Jest skrajnym lewicowcem. Przy okazji przyznania tytułu honorowego obywatela Paryża Dalajlamie mówił: „Dalajlama jest w moich oczach, tak jak Benedykt XVI, postacią reakcyjną”. Przeciwstawiał się też na radzie miasta Paryża uczczeniu pamięci Jana Pawła II przez dodanie jego imienia do esplanady przy Notre Dame.

Ostatnio ma problemy w związku z tzw. aferą Matzneffa. Pisarz pedofil Gabriel Matzneff był na utrzymaniu domu mody Yves’a Saint Laurenta w latach 80., kiedy ważną rolę pełnił w nim także Girard, obecnie asystent ds. kultury mera stolicy Anne Hidalgo. Firma płaciła mu rachunki za hotel, gdzie dochodziło do gwałtów na nieletnich.

Lewicowej menażerii kolejny szereg

Do 2018 r. kolejnym asystentem Hidalgo był socjalista Bruno Julliard, działacz studencki i związkowy. Do merostwa też wszedł za kadencji Delanoë. W 2011 r. w magazynie „Têtu” przyznał, że jest homoseksualistą. Wziął w 2017 r. ślub z Paulem-Valère Le Goffem.

W ekipie merostwa za życie nocne miasta odpowiada Frédéric Hocquard. Otwarty na „kulturę LGBTQI+, która sprawia, że paryska noc jest bardziej różnorodna, piękniejsza i bardziej integracyjna”. Socjalista uważa, że „współcześnie zmieniła się mentalność i wszystkie nocne kluby są przyjazne gejom. Noc dla gejów otworzyła się na wszystkie dzielnice. Te miejsca świętowania są rozproszone w Paryżu, nawet jeśli dzielnica Marais pozostaje punktem odniesienia i tożsamości gejów”.

Ciekawa postać wśród zastępców mera to komunistka działająca w sekcji feministek PCF Hélène Bidard. W merostwie zajmowała się tworzeniem centrum archiwów ruchu LGBTQI+. Poza tym walczy jeszcze z... grossofobią i wynalazła „przemocometr”. Urządzenie podobno mierzy poziom przemocy i ma pomagać w zwalczaniu seksizmu.

Patrick Klugman to nie tylko radny i kolejny zastępca Hidalgo, lecz także wiceszef SOS Rasizm, były prezes Związku Żydowskich Studentów Francji (UEJF), aktywista antyrasistowski, adwokat. Wyróżniał się sprzeciwem wobec tworzenia jakichkolwiek statystyk opartych na kryteriach etnicznych. Działał też na rzecz wzmocnienia idei laickości państwa. Jest syjonistą i współautorem tzw. białej księgi antysemityzmu we Francji.

W 2002 r. Patrick Klugman zasłynął oskarżeniem Jean-Marie Le Pena o plagiatowanie przemówień Hitlera. Twierdził, że szef Frontu Narodowego użył terminów wypowiedzianych przez Adolfa Hitlera w listopadzie 1932 r. w przemówieniu końcowym na kongresie NSDAP. Szybko okazało się, że cytat z Hitlera nie istniał, a nawet owego kongresu 29 listopada 1932 r. też nie było...

Mer Hidalgo ma długą listę zastępców tworzących ciekawą menażerię lewicową. Jest tu np. jeszcze zielona Nadine-Pénélope Komitès-Valadares, dawna szefowa Greenpeace-France. Z tej samej partii EELV pochodzi Christophe Najdovski, urodzony w rodzinie imigrantów z Macedonii. Najdovski interesował się walką z apartheidem. Wspierał Gay Games i publicznie namiętnie całował się z Davidem Belliardem, delegatem EELV ds. paryskiej opieki socjalnej pod ambasadą Rosji. W ten sposób zaprotestowali przeciwko represjom społeczności homoseksualnej w... Moskwie.

Inna zastępczyni mera Paryża Olivia Polski zajmowała się rok temu naciskami na wyrzucenie z pracy kioskarza, który miał nie wyłożyć na ladę numeru dziennika sportowego „L’Equipe”, bo na okładce z okazji jakiegoś „dnia tolerancji w sporcie” całowali się dwaj brodaci waterpoliści. Olivia Polski indagowała w tej sprawie kierownictwo firmy Media-Part zarządzającej dystrybucją prasy. Poza tym jest oczywiście „antyrasistką” i feministką.

Kolejna zastępczyni Catherine Vieu-Charier dołączyła do partii komunistycznej po zabójstwie Salvadora Allende’a w 1973 r. Szefem jej gabinetu jest Romaric Seuzaret, aktywista LGBTQI+ reprezentujący literkę „Q”, jak queer. Współorganizator tzw. Queer Week, były sekretarz organizacji studenckiej LGTB na Science PO, absolwent gender studies.

Plany na przyszłość

Starająca się o reelekcję Anne Hidalgo roztoczyła też plany na przyszłość światowej stolicy LGBTQI+. Przybędą nowe place i ulice poświęcone osobowościom ruchu LGBT. Socjalistyczna mer zapowiada też w kampanii wyborczej otwarcie specjalnego miejsca pamięci, archiwów i kultury LGBT, czyli nowego ośrodka w dzielnicy Marais.

Ponadto obecny burmistrz Paryża chce „stworzyć ośrodek w IV dzielnicy, aby przyjąć uchodźców ze środowiska LGBT”. „Dom schronienia”, który „będzie zarządzany przez wolontariuszy”, ma na razie pomieścić 18 osób. „Staramy się wraz z Ianem Brossatem (asystent ds. mieszkalnictwa) znaleźć im zakwaterowanie” – mówiła Hidalgo. Pani mer organizuje też szkolenia genderowe dla miejskiej policji celem lepszej ochrony członków społeczności LGBT. W przyszłej kadencji otworzy też takie ośrodki szkoleniowe dla urzędników. Ma to być paryska szkoła ucząca „szacunku i specyfiki populacji wokół czterech przedmiotów: antysemityzmu, LGBT-ofobii, rasizmu i seksizmu”.

Rafał Trzaskowski z partnerskiej dla Paryża Warszawy i np. jego Karta LGBT to jednak mały pikuś.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts