Greckie władze wyraziły zaniepokojenie możliwością rozprzestrzeniania się wirusa na wyspach takich jak Lesbos, gdzie jest stłoczonych tysiące imigrantów w zatłoczonych obozach dla uchodźców. Wielu z nich żyje w bardzo w trudnych warunkach.

Wirus zdiagnozowano u 40-letniej kobiety, która niedawno wróciła z podróży do Izraela i Egiptu. Jest to pierwszy przypadek wyspie Lesbos. Szkoła, do której uczęszcza dwoje dzieci kobiety w Plomari, została zamknięta w obawie przed rozprzestrzenieniem się epidemii.

Lesbos jest miejscem schronienia dla 27 000 imigrantów i uchodźców w ośrodku recepcyjnym w Morii. Obóz ten jest przeznaczony dla zaledwie 3000 osób. Ponad 1700 osób ubiegających się o azyl przybyło w zeszłym tygodniu na greckie wyspy na Morzu Egejskim, większość na Lesbos po tym, jak Turcja postanowiła otworzyć granice z Grecją.

Prezydent Turcji Recip Tayyip Erdogan planował wywrzeć presję na Unię Europejską, by zrealizowała coś, co nazwał niespełnionym zobowiązaniem w ramach poprzedniej umowy o migrantach.

Tymczasem greckie ministerstwo zdrowia zgłosiło 11 nowych przypadków koronawirusa, ale na razie nie wspomniało o Lesbos. Ogólnie w kraju zgłoszono już 84 przypadki.

Większość nowych przypadków w tym kraju dotyczy grupy pielgrzymów, którzy pod koniec lutego odwiedzili Izrael i Egipt, podróżując tym samym autobusem.

Władze Grecji zakazały publicznych zgromadzeń, zamknęły kilka szkół i uniwersytetów oraz nakazały organizowanie wydarzeń sportowych bez publiczności przez 15 dni, począwszy od poniedziałku.