Koronawirus a fala migrantów. Mieszanka wybuchowa? Senator PSL nie dostrzega zagrożenia

Jeśli nasze służby są w stanie pomóc np. kobietom i dzieciom w jakiejś ograniczonej liczbie, wówczas byłbym skłonny się na taką operację zdecydować - przyznał w programie Telewizji Republika "Polityczna Kawa" senator Polskiego Stronnictwa Ludowego Jan Filip Libicki, odnosząc się do przebywających na granicy grecko-tureckiej migrantów. Narracji o potrzebujących kobietach i dzieciach stanowczo zaprzeczył drugi z gości, wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Fot. Telewizja Republika

W drugiej części programu redaktor naczelny „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie” gościł wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kaletę oraz senatora Polskiego Stronnictwa Ludowego Jana Filipa Libickiego.

- Z jednej strony mamy rozwijającą się chorobę, z drugiej natomiast kolejną falę uchodźców. Zastanawiają mnie deklaracje prezydentów miast, którzy dzisiaj milczą, ale którzy zadeklarowali, że przyjmą uchodźców. Nie powinni powiedzieć ludziom, że się z tego wycofują?

- pytał prowadzący, wskazując na obecny kryzys na granicy grecko-tureckiej.

- W 2014/2015 roku mieliśmy falę migracyjną. Wówczas Małgorzata Kidawa-Błońska, zasiadający w ówczesnym rządzie Władysław Kosiniak-Kamysz, deklarowali, że będziemy przyjmować imigrantów w każdej ilości. Gdy Prawo i Sprawiedliwość przejęło stery rządów, zmieniliśmy politykę w tym zakresie

- przypomniał Kaleta, wskazując na flagową propozycję Prawa i Sprawiedliwości z kampanii wyborczej z 2015 roku.

Podkreślił, że koncepcja, którą proponował rząd PiS wspólnie z węgierskim Fideszem, tj. zaangażowanie na miejscu oraz bronienie granic Unii Europejskiej, okazuje się dziś bardzo atrakcyjna.

- Po cichu, po kilku latach, strategia ta jest sztandarowym rozwiązaniem Europejskiej Partii Ludowej, partii Donalda Tuska, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Widzimy, że nasi oponenci w końcu się z nami zgadzają

- ocenił wiceminister sprawiedliwości.

Senator Libicki próbę łączenia uchodźców z koronawirusem uznał za „nieuprawnioną”.

- To kwestia tego, jaka ma być tego skala. Jeśli osób potrzebujących ma być milion, to nie zgadzam się na ich przyjęcie. Jeśli nasze służby są w stanie pomóc np. kobietom i dzieciom w jakiejś ograniczonej liczbie, wówczas byłbym skłonny się na taką operację zdecydować

- przyznał polityk.

- Przecież za tymi kobietami i dziećmi przyjdą mężczyźni...

- odniósł się prowadzący.

Co na to Libicki?

- Jeśli ci ludzie to rośli, silni mężczyźni, którzy pod przykrywką bycia uchodźcą szukają tutaj czegoś innego niż schronienia, wówczas nie należy ich wpuszczać

- przyznał senator PSL.

- Widzimy dokładnie to, co przed laty. Mężczyźni usiłują sforsować granice Unii Europejskiej. Wówczas też mówiono, że to uchodźcy, że to matki z dziećmi

- ocenił Kaleta.

- Afganistan, Pakistan, Maroko, Algiera, Bangladesz… Nie widać tam wojen. Ci ludzie mieszają się z syryjskimi uchodźcami. Próbują dostać się na teren Europy, szukając lepszego życia. Do tego każdy ma prawo, ale my mamy też prawo zachować swoje życie, swój poziom życia

- podsumował redaktor Sakiewicz.

 

 

 



Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

#Tomasz Sakiewicz #Sebastian Kaleta #Jan Filip Libicki #uchodźcy #granica grecko-turecka #migracja #polityka migracyjna #Polityczna Kawa #koronawirus

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo