Fotograf jest synem polskich imigrantów, którzy uciekli do Wielkiej Brytanii w czasie II wojny światowej. Urodził się w 1954 roku w barakach w obozie przesiedleńczym w wiosce Burton on the Wolds w hrabstwie Leicestershire w środkowej Anglii. Fotografią zainteresował się w wieku 13 lat, zaś w pierwszej połowie lat 70., w czasie studiów fotograficznych, zaczął już w pełni świadomie dokumentować życie polskiej społeczności w Loughborough i pobliskich miejscowościach.

Koncentrował się zwłaszcza na świętach i tradycjach religijnych, które były kultywowane na emigracji w zupełnie niezmienionej formie, a także na życiu codziennym - polskich szkołach czy polskich klubach.

Moim celem było uchwycenie i przekazanie własnych, osobistych doświadczeń powojennej społeczności polskiej, w której dorastałam. Chciałam skupić się na prostych rzeczach i scenach, opowiadających osobistą historię o duchu ludzi i narodu, który nie dał się złamać ani przez wojnę, ani przez okupację.
- mówi cytowany przez „Guardiana” Siegieda.

W albumie „Polska Britannica” znalazło się ponad 80 zdjęć wykonanych w latach 1974-1981. Przez całe dekady były one trzymane w archiwum autora, dopiero w 2018 roku, dwa lata po śmierci matki, Siegieda zdecydował się na ich upublicznienie i zaczął je zamieszczać w internecie. Tam natknął się na nie angielski fotograf-dokumentalista Martin Parr, który zachęcił Siegiedę do ich wydania.

W szczególności dokumentował on katolickie tradycje, które zostały niezwykle wiernie przeniesione z Polski. Przeglądając te fotografie, to poza przypadkową obecnością Forda Cortiny i dziwnego trójkołowego pojazdu (Robin Reliant), trudno pomyśleć, że zdjęcia zostały w ogóle zrobione w Wielkiej Brytanii.
- wskazuje Parr, który jest autorem wprowadzenia do albumu.

Wydanie albumu wsparł Instytut Kultury Polskiej w Londynie.

[Zdjęcia można zobaczyć TUTAJ]