"Stany Zjednoczone ukrywają prawdziwą skalę śmierci koronawirusa; Stany Zjednoczone powinny dowiedzieć się od Chin, jak reagować na epidemię; Stany Zjednoczone były źródłem wirusa koronawirusa"

- to tytuły prasowe z mediów. Witamy w chińskim internecie.

W ostatnich dniach szydercze kpiny z Białego Domu przybrały na sile. Chiński internet został zalany teoriami, subtelnie podsycanymi przez rząd, że koronawirus pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Podczas gdy teorie spiskowe przenikają internet w każdym kraju, w Chinach mamy niebywały przypływ antyamerykańskich wpisów.

To nie przypadek, że media społecznościowe - źródło wiadomości dla większości Chińczyków - zalał antyamerykański dyskurs właśnie w momencie, gdy wizerunek partii komunistycznej i jej przywódcy Xi Jinpinga został poważnie naruszony po tym, jak okazało się, że ukrywano informacje o wybuchu koronawirusa. 

- To coś więcej niż tylko dezinformacja lub oficjalna narracja - powiedział Xiao, założyciel China Digital Times, strony internetowej, która regularnie publikuje wyciekające dyrektywy z działu propagandy partii.

- To zorganizowana, kompletna kampania prowadzona przez rząd chiński za pośrednictwem każdego kanału na poziomie, który rzadko się widuje. To kontrofensywa

- dodaje. 

Przegląd chińskich mediów społecznościowych i państwowych w ostatnich dniach pokazuje, że antyamerykańskie teorie zyskały popularność. Nie jest jasne, jak daleko posunie się retoryka zniesławiająca inne kraje. Wielu Chińczyków wyraża przerażenie z powodu zachowania swoich rodaków w sieci. 

Cao Lin, redaktor naczelny państwowego China Youth Daily, Cao Lin, napisał, że „odpychające” jest widzieć, jak Chińczycy „radują się z nieszczęścia” i „demonizują” inne kraje w momencie rozprzestrzeniania się epidemii na całym świecie.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Ciężki przebieg choroby obserwuje się u ok. 15-20 proc. osób. Do zgonów dochodzi u 2-3 proc. chorych, ale eksperci oceniają, że dane te mogą być zawyżone, bo wielu osobom z lekkim przebiegiem najpewniej nie wykonano badań laboratoryjnych, gdyż mogły nawet nie zgłosić się do lekarzy.